30.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » U2 - 2009 - No Line on the Horizon
U2 - 2009 - No Line on the Horizon


1. No Line on the Horizon
2. Magnificent
3. Moment of Surrender
4. Unknown Caller
5. I'll Go Crazy if I Don't Go Crazy Tonight
6. Get On Your Boots
7. Stand Up Comedy
8. Fez - Being Born
9. White As Snow
10. Breathe
11. Cedars of Lebanon


Rok wydania: 2009
Wydawca: Universal




Na początku muszę się do czegoś przyznać. U2 nigdy nie należeli do grupy zespołów, na których płyty czekam z niecierpliwością, a ukazanie się kolejnego krążka jest swoistym świętem. Większość albumów nagranych przez formację gdzieś tam kiedyś słyszałem, ale poza War i Achtung Baby żaden krążek specjalnie mnie nie zainteresował. Sytuacja nieco się odmieniła przy okazji najnowszego wydawnictwa No Line on the Horizon. Dość daleki jestem od zachwytów, ale materiału, który trafił na to wydawnictwo słucha mi się wyjątkowo dobrze. Może nieco irytujące są próby wysokiego śpiewu Bono w otwierającym krążek utworze tytułowym, ale już kolejny Magnificent to radiowy killer, ze świetnie skomponowaną melodią i wpadającymi w ucho partiami The Edge'a. Ciekawie prezentuje się też kolejny Unknown Haller, w którym kolejny raz ciekawe dźwięki swego instrumentu proponuje słuchaczowi gitarzysta a w pewnym momencie grupa ociera się o wręcz filmowe, pełne rozmachu klimaty. Niemal każdy kolejny utwór to potencjalny hit, ale czy miałyby one taką szansę gdyby te same piosenki nagrał mniej znany zespół? Niekoniecznie, to magia nazwy. U2 są już na takim poziomie, że nawet słaby album jest skazany na sukces. Na szczęście przez te wszystkie lata funkcjonowania na rynku muzycznym, Bono oraz spółka trzymają fason i choć ich muzyka bardzo złagodziła brzmienie to w kilku fragmentach i na tej płycie robi się zdecydowanie bardziej rockowo (np. Get On Your Boots, Stand Up Comedy)

U2 to już nie jest zespół, to prawdziwe przedsiębiorstwo, z którym równać się mogą tylko najwięksi współczesnej sceny. Na swoim najnowszym albumie muzycy zamieścili jedenaście dość ciekawych, wpadających w ucho piosenek. Zapewne ze sprzedażą zespół problemów nie ma, grono oddanych fanów liczy się w milionach, a i sama płyta jest dość ciekawa, może troszkę zbyt spokojna, ale za to przy kilku utworach (jak np. Moment of Surrender) można naprawdę odpocząć i ukoić nerwy.

7,5/10

Piotr Michalski
Komentarze