09.07.2020
RECENZJE
HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - Q » Queen - 1991 - Innuendo
Queen - 1991 - Innuendo
1. Innuendo
2. I'm Going Slightly Mad
3. Headlong
4. I Can't Live With You
5. Don't Try So Hard
6. Ride the Wild Wind
7. All God's People
8. These Are the Days of Our Lives
9. Delilah
10. Hitman
11. Bijou
12. Show Must Go On

Rok wydania: 1991
Wydawca: EMI




Ostatnio sporo moich recenzji, w których stawiam maksymalne oceny. Nie inaczej będzie teraz. Album "Innuendo", Queen to majstersztyk, muzyczna perfekcja wzbogacona ogromem emocji, uczuć....śmiechu przez łzy. Gdy w 1991 roku ukazywała się kolejna płyta Queen nikt nie przypuszczał, że to już koniec. Pamiętam recenzje, w której interpretacje wymowy poszczególnych utworów były zgoła odmienne od tego co o tych samych utworach napisano już po śmierci Freddiego Mercury'ego.

Cóż można napisać nowego o tej płycie? Myślę że większość, o ile nie wszyscy z Was, mieli z nią do czynienia. Już rozpoczynający album utwór "Innuendo" zwiastuje piękną płytę. Któż nie zna tej fenomenalnej, akustycznej "hiszpańskiej" solówki, kto nie słyszał tego "przestrzennego" śpiewu Freddiego tuż po niej, cudownie wędrującego pomiędzy głośnikami. Moim zdaniem ten utwór to objaw GENIUSZU, to jeden z najlepszych utworów w historii rockowej muzyki jaki dany mi było słyszeć. Zaraz potem podszyte czarnym humorem "I'm Going Slighty Mad", do którego nagrano ostatni wideoklip, w którym można było zobaczyć mocno już wychudzonego Freddiego. Piorunujące wrażenie robią "These are the Days of Our Lives", który to, gdy tylko słyszę, czuję mrowienie na plecach. Bardzo podobne odczucia mam słuchając przejmującego "Don't try so Hard", czy nostalgicznego "Bijou" z fantastyczną niemal płaczącą partią gitary Briana Maya. Jak dziś pamiętam gdy moja siostra, słuchając tego albumu po prostu płakała...ale gdy tylko zna się angielski i słuchaczowi uda się wczuć w rolę autora tekstów, co nim kierowało i jakie myśli musiały mu się plątać po głowie to musi wpaść w zadumę i nie ma siły coś łapie za gardło... Album zamyka będące już niemal klasykiem "The Show Must Go On". Freddie tym utworem wskazał kolegom z zespołu co mają robić w przyszłości, ale czy Queen bez Freddiego ma sens? Czy Paul Rogers jest w stanie mu dorównać? Już w tym roku ma się ukazać nowy album zespołu, ale to już nie ten sam Queen....wraz z odejściem Freddiego, zespół stracił nie tylko charyzmatycznego lidera, ale też fantastycznego showmana i wyśmienitego wokalistę, z którego legendą nie sposób się zmierzyć...

"Innuendo" to muzyczny testament, pożegnanie się z tym światem wielkiego wokalisty, który swoim życiem doprowadził do swej przedwczesnej śmierci. To krzyk osoby umierającej a jednocześnie ukoronowanie kariery Queen - Magnum Opus zespołu, płyta perfekcyjna pod każdym względem. Freddie Mercury na "Innuendo" wzniósł się na wyżyny swych umiejętności, oddał w tych dźwiękach i przejmujących tekstach tą resztkę energii, która się w nim jeszcze tliła...

10/10

Piotr "PM" Michalski
Komentarze