26.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Gazpacho - 2005 - Firebird
Gazpacho - 2005 - Firebird
gazpacho
1. Vulture (5:45)
2. Symbols (4:05)
3. Swallow (5:40)
4. Orion I (5:21)
5. Orion II (3:04)
6. Prisoner (4:15)
7. Jezebel (4:19)
8. Black Widow (4:28)
9. Firebird (5:22)
10. Do You Know What You Are Saying? (6:23)
11. Once In A Lifetime (5:22)

Rok wydania: 2005
Wydawca: Intact
http://www.myspace.com/gazpachomusic




Wydany w 2005 roku „Firebird” to trzeci w dyskografii album muzyków z Gazpacho. Gdy się ukazywał niewielu wiedziało o zespole, nie było powszechnych zachwytów i rozpoznawalności. To wszystko miało nadejść dopiero wraz z „Night” oraz (szczególnie) po ukazaniu się płyty „Tick-Tock”. Warto jednak czasem cofnąć się nieco w czasie i posłuchać co do powiedzenia miał zespół te kilka lat wcześniej.

Osoby zafascynowane wspomnianymi, ostatnimi dokonaniami zespołu, do tego krążka powinny podejść bez wielkich oczekiwań. To jednak nie ten poziom, nie ten klimat, nie ten kunszt. „Firebird” to bardzo klimatyczny i ambitny pop z elementami rocka. Słychać, że zespół dopracował się już swojego stylu i z łatwością można wskazać właśnie na Gazpacho jako twórców tego krążka Wiele tu ładnych i wpadających w ucho melodii, chwilami wręcz powalających, niestety pojawiają się też momenty słabsze jak choćby nieco nudnawe „Jezebel” czy „Black Widow”.

…na szczęście nie brakuje też utworów, z których zespół może, a nawet powinien, być dumny. Wystarczy włączyć „Do You Know What You Are Saying?” aby poczuć ten sam dreszczyk, który odczuwało się przy okazji „Night”. Mamy tu jakże charakterystyczne partie skrzypiec a na deser solo gitarowe w wykonaniu samego Steve’a Rothery’ego. Kolejny klejnocik – „Prisoner”, w którego zakończeniu na symfonicznym tle niczym mantrę słyszymy partie kobiecą. „Firebird” to bardzo melancholijny i nastrojowy krążek. Nieliczne „skoki” w kierunku nieco bardziej rockowych motywów są nieliczne i dość zgrabnie wkomponowano je w nieco senny klimat panujący na wydawnictwie. Zespół buduje atmosferę wzbogacając brzmienie akustycznymi gitarami (np. „Orion I”), kosmicznymi partiami instrumentów klawiszowych („Orion II”), od czasu do czasu pojawiają się odloty w kierunku delikatnej psychodeli („Firebird”) dzięki czemu płyta pomimo pozornej monotonii nie nudzi…

…zachwycacie się „Night” czy Tick-Tock”?? Koniecznie posłuchajcie „Firebird” – Gazpacho to zespół, który warto dogłębnie poznać - ich twórczość choć utrzymana w dość popularnej, melancholijnej konwencji warta jest odkrywania przez kolejnych spragnionych dobrych dźwięków fanów muzyki… muzyki przez duże „M”.

7,5/10

Piotr Michalski
Komentarze