07.08.2020
RECENZJE
DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » Radiohead - 2011 - Supercollider/The Butcher
Radiohead - 2011 - Supercollider/The Butcher
radiohead



1.Supercollider (7:02)
2. The Butcher (4:40)





Rok wydania: 2011
Wydawca: -
 



  Nowe Radiohead? Chwila, chwila, rzut okiem na kalendarz; toż pierwszy kwietnia już dawno za nami. Ale nie zmienia to faktu, że nowe Radiohead jest, ma się dobrze w dodatku. Singiel "Supercollider \ The Butcher", którym dzisiaj się zajmiemy, wydany został z okazji czwartego Record Store Day - wydarzenia mającego na celu celebrację muzyki jako sztuki, zrzeszającego wykonawców i fanów z całego globu. Swoiste prezenty tego dnia swoim wielbicielom sprawił Steven Wilson, The Flaming Lips, Stonesi czy Lady Gaga lub Foo Fighters. W tak dziwacznym gronie nie mogło zabraknąć królów niezależności z Radiohead. Czy jedenaście minut premierowej muzyki to wystarczający pretekst, aby wydawnictwem się zainteresować?

  "Oczywiście, do diaska! Przecież to Radiohead!" - krzyknąłbym niczym rezolutny generał w akademii wojskowej, ale mając w pamięci "The King of Limbs", powstrzymam się. Chłopaki zapuścili się w rejony tak nieprzystępne i zakręcone, że nawet niektórzy wielce oddani fani zmuszeni zostali do przerwania wspólnej podróży. Na szczęście, "Supercollider" wraca do mentalnie zdrowego świata muzyki, zatrzymując się gdzieś w rejonach "Hail to the Thief" i "Amnesiac". Dostajemy dwa utwory, w tym najdłuższe nagranie studyjne w historii zespołu, zostawiające w tyle "Paranoid Android" i nawet "Motion Picture Soundtrack" (choć tutaj różnica wynosi... trzy sekundy). "Supercollider", bo o nim mowa, zachwyca. Brzmieniem, nastrojem i stopniową hipnotyzacją słuchacza. Oparty został na prostym, acz świetnym motywie elektronicznym w tle i charakterystycznym "skowycie" Thoma Yorke'a, nijak ma się do dźwiękowych łamańców z "Króla kończyn". Strona b tego singla to już całkowity powrót do sesji nagraniowej "Kid A" / "Amnesiac", przyjemna psychodelia, dziwaczny beat i bogate w emocje tło. Słucha się równie przyjemnie.

  A nawet za przyjemnie. Bo chciałoby się tak ze trzydzieści minut więcej. Chciałoby się właśnie takie długogrające wydawnictwo Radiohead. Zapewniam, że gdyby te dwie kompozycje trafiły na "The King of Limbs", nie miałbym najmniejszych problemów do zawyżenia swojej - jak najbardziej sprawiedliwej - oceny tamtego wydawnictwa. Singiel polecam z całego serca, takie prezenty sprawiają, że Record Store Day chciałoby się przynajmniej czterokrotnie w ciągu roku.

8/10

Adam Piechota
Komentarze