26.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Gamma Ray - 2011 - Skeletons & Majesties
Gamma Ray - 2011 - Skeletons & Majesties
GammaRay

1. Hold Your Ground
2. Brothers
3. Send Me A Sign
4. Rebellion In A Dreamland
5. Wannabes
6. Brothers (extended version)
7. Rebellion In Dreamland (karaoke)

Rok wydania: 2011
Wydawca: e-a-r Music
http://www.myspace.com/gammaraytothemetal




Dziwna to płytka, właściwie nie bardzo rozumiem jaki był cel jej wydania. No bo tak: dwa pierwsze kawałki to nowe wersje utworów z wczesnych lat działalności Gamma Ray, kiedy za mikrofonem stał jeszcze Ralf Scheepers (potem obowiązki wokalisty wziął na siebie lider zespołu Kai Hansen, niegdyś Helloween). Power metalowe granie, typowe dla tej kapeli, czyli szybkie tempa, dużo fajnych melodii i chwytliwe, „stadionowe” refreny. To „skeletons”, teraz czas na „majesties”. I tej części mini albumu po prostu nie „kupuję”. Hansen chyba za często kontaktuje się ze starym helloweenowym kumplem Weikathem, bo postanowił zrobić coś w stylu „Unarmed”. Nie wiem jakie licho podkusiło go, by gmerać przy sztandarowym „Rebellion in Dreamland”. Akustyczne brzmienia pasują tam – delikatnie mówiąc – średnio. No a „Send Me Sign” podany w wersji... swingowej wolałbym przemilczeć.

Heavy metal wraca na dobre razem z „Wannabes”, chociaż ten kawałek też trudno zaliczyć do typowych dla Gamma Ray. Klawisze i industrialny klimat kojarzy się raczej z krajanami z Rammstein. Na deser otrzymujemy jeszcze wydłużoną wersję „Brothers” oraz „Rebellion In Dreamland” do wspólnego pośpiewania. Może i w Japonii heavy metal na imprezach karaoke nikogo nie dziwi, ale u nas konkurencji z „Białym misiem” i Stachurskim nie przewiduję...

Jakieś podsumowanie? „Skeletons & Majesties” to rzecz dla najbardziej zagorzałych fanów Gamma Ray. Reszta świata może sobie darować i sięgnąć po któryś z klasycznych albumów Niemców...

(tym razem bez punktacji)

Robert Dłucik
Komentarze