31.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Talk Talk - 1984 - It's My Life
Talk Talk - 1984 - It's My Life
Talk Talk
1. Dum Dum Girl
2. Such A Shame
3. Renee
4. It's My Life
5. Tomorrow Started
6. The Last Time
7. Call In The Night Boys
8. Does Caroline Know
9. It's You


Rok wydania: 1984
Wydawca: EMI



Dotychczas żadna z płyt tego brytyjskiego zespołu nie doczekała się recenzji w naszym portalu, pora więc zmienić ten stan rzeczy. Zwłaszcza, że w tym roku przypada smutna rocznica - mija dwadzieścia lat od rozwiązania tej zasłużonej grupy.

Talk Talk początkowo wrzucono do worka z napisem new romantic. Debiutancka płyta faktycznie do takich porównań uprawniała. Ale na "Its My Life" słychać już ewolucję grupy, ten krążek jest pomostem między wczesnym wcieleniem kwartetu, a kierunkiem w jakim podążyli na "The Colour Of Spring"... Z jednej strony mamy więc chwytliwe przeboje z niezapomnianymi "Dum Dum Girl", "Such a Shame" i tytułowym, przeżywającym niedawno renesans popularności na listach za sprawą No Doubt. Z tym, że nawet w popowym repertuarze Talk Talk słychać to "coś". Różnicę robi przede wszystkim charyzmatyczny wokal Marka Hollisa (oj sporo zawdzięcza mu niejaki Steve Hogarth...).

Do tego albumu chętnie i z wypiekami na twarzy wracam jednak nie dzięki hitom (chociaż darzę je sympatiom), lecz dzięki takim "perłom" jak "Renee" i "Tomorrow Started". Tutaj słowa nie wystarczą, by opisać ogrom piękna zawartego w tych kompozycjach. W sumie to 12 minut i 26 sekund dźwiękowej poezji... Ambitniejsze oblicze Talk Talk pokazuje również w "Does Caroline Know" i finałowym "Its You", gdzie umięjętnie łączy przebojowość ze sztuką.

Pomimo upływu 27 lat od wydania tego albumu, wciąż słucha się go bardzo dobrze, czas okazał się dużo bardziej łaskawy dla Talk Talk niż dla wielu popularnych w tamtych czasach zespołów new romantic.

Dwa lata po "Its My Life" poznaliśmy kolory wiosny. Ale to już temat na inne opowiadanie...

10/10

Robert Dłucik



Komentarze