11.07.2020
RECENZJE
DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - I » Iced Earth - 2011 - Dystopia
Iced Earth - 2011 - Dystopia
iced earth1. Dystopia (5:49)
2. Anthem (4:54)
3. Boiling Point (2:47)
4. Anguish of Youth (4:41)
5. V (3:39)
6. Dark City (5:42)
7. Equilibrium (4:31)
8. Days of Rage (2:17)
9. End of Innocence (4:07)
10. Soylent Green (4:20) – bonus track
11. Iron Will (4:15) – bonus track
12. Tragedy and Triumph (7:44)
13. Anthem (String Mix) (4:52) - bonus track

Rok wydania: 2011
Wydawca: Century Media
http://www.icedearth.com


Na ten album fani tej kultowej w pewnych kręgach amerykańskiej kapeli czekali z niepokojem. Po raz kolejny szeregi Iced Earth opuścił charyzmatyczny wokalista Matt Barlow. Lider, gitarzysta i kompozytor w jednej osobie, czyli Jon Schaffer znów jednak udowodnił, że ma dobrą rękę do wokalistów. Sięgnięcie po Stu Blocka z Into Eternity to „strzał w dziesiątkę”. Facet ma niesamowite możliwości głosowe: na płytach macierzystej kapeli w jednym kawałku potrafił przejść od growlu do czyściutkich partii w wysokich rejestrach. Power metalowa konwencja uprawiana od trzech dekad przez Iced Earth wydawała się więc wprost stworzona dla niego. I rzeczywiście: od strony wokalnej Block dał radę, nie ma się do czego przyczepić.

Średnio spisał się natomiast muzyczny szef Iced Earth. Co prawda „Dystopia” zaczyna się bardziej niż obiecująco. Świetny, masywny kawałek tytułowy wywołuje przyspieszone bicie serca i zachęca do machania łepetyną. Dobry nastrój u słuchacza podtrzymuje również „Anthem”, jak na tytuł przystało – prawdziwy metalowy hymn. Ale na wysokości „Boiling Point” pojawia się problem. Trzeci kawałek przelatuje błyskawicznie i niewiele pozostawia w pamięci. „Anguis of Youth” – to samo, mimo że panowie bardzo się starają. Niestety te dwa kawałki nie są wyjątkiem na płycie...

Ale to już było! – chciałoby się zakrzyknąć za Marylą Rodowicz słuchając „Dystopii”. Schaffer sięgnął po dobrze znane, wypróbowane (żeby nie napisać – zgrane) patenty znane z klasycznych produkcji kapeli, miejscami – jak w „Dark City” czy „End Of Innocence” zahacza wręcz o autoplagiaty. Oczywiście - to nie musi być wada. Pod warunkiem jednak, że ze sprawdzonych, przetworzonych już na dziesiątki sposobów składników uda się przyrządzić coś nowego, ekscytującego. Tak jak Iron Maiden na „Brave New World” chociażby. Wymieniam Angoli nieprzypadkowo, wszak sami członkowie Iced Earth zaliczyli ich do swoich muzycznych bogów i oddali hołd na krążku z coverami...

A tutaj mamy do czynienia z solidnym produktem, na którym rzemiosło co rusz przegrywa ze sztuką. „Dystopia” to nie jest zła płyta, czasem do niej wracam, ale do „Top 3” w dyskografii Iced Earth raczej nie włączę. I wątpię by obecność Barlowa w studiu podczas sesji nagraniowej coś zmieniła. Tak jak wspomniałem wcześniej: problem tkwi gdzie w indziej (a raczej w kimś innym)...

5/10

Robert Dłucik




Komentarze