15.08.2020
RECENZJE
SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
jairus

1. Chupacabra
2. Debord’s Ghost
3. Dry Yourself Off Richard Millhouse
4. Interlude



Rok wydania: 2011
Wydawca: HolyGhostRecords
http://jairus.bandcamp.com/
http://www.myspace.com/jairus




Warto zwrócić uwagę na ten zespół. Mnie – jeszcze przed odpaleniem tych czterech kawałków „kupili” naprawdę intrygującą, świeżą (a przy tym zachowującą ducha oryginału) wersją „Sheep” Pink Floyd (dostępna jest na ich oficjalnej stronce, szczerze polecam). Kapelę Watersa, Gilmoura, Masona i Wrighta chłopaki wymieniają zresztą wśród swoich inspiracji. Pora więc sprawdzić jak ten Jairus radzi sobie w autorskim materiale.

Od razu spieszę z wyjaśnieniem (a może dla niektórych z ostrzeżeniem), żeby nie spodziewać się po najnowszym minialbumie angielskiego sekstetu klawiszowo – gitarowych pasaży a la „Shine On Your Crazy Diamond”. Skład z Folkestone uprawia bowiem generalnie coś, co można zdefiniować jako post hardcore skrzyżowany z postrockowymi klimatami. Ostre, wykrzyczane partie wokalne przeplatają się tutaj z łagodnymi, melodyjnymi fragmentami, tak jak i hałaśliwe zagrywki z klimatycznymi partiami. Najlepiej chyba wyszedł im ten koktajl w „Debord’s Ghost”.

Ciekawa propozycja, na jednym z popularnych portali społecznościowych kliknąłem „Lubię to” na ich stronce ;).

8/10

Robert Dłucik



Komentarze