26.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - J » Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
Jairus - 2011 - Streams Over Sad Parades
jairus

1. Chupacabra
2. Debord’s Ghost
3. Dry Yourself Off Richard Millhouse
4. Interlude



Rok wydania: 2011
Wydawca: HolyGhostRecords
http://jairus.bandcamp.com/
http://www.myspace.com/jairus




Warto zwrócić uwagę na ten zespół. Mnie – jeszcze przed odpaleniem tych czterech kawałków „kupili” naprawdę intrygującą, świeżą (a przy tym zachowującą ducha oryginału) wersją „Sheep” Pink Floyd (dostępna jest na ich oficjalnej stronce, szczerze polecam). Kapelę Watersa, Gilmoura, Masona i Wrighta chłopaki wymieniają zresztą wśród swoich inspiracji. Pora więc sprawdzić jak ten Jairus radzi sobie w autorskim materiale.

Od razu spieszę z wyjaśnieniem (a może dla niektórych z ostrzeżeniem), żeby nie spodziewać się po najnowszym minialbumie angielskiego sekstetu klawiszowo – gitarowych pasaży a la „Shine On Your Crazy Diamond”. Skład z Folkestone uprawia bowiem generalnie coś, co można zdefiniować jako post hardcore skrzyżowany z postrockowymi klimatami. Ostre, wykrzyczane partie wokalne przeplatają się tutaj z łagodnymi, melodyjnymi fragmentami, tak jak i hałaśliwe zagrywki z klimatycznymi partiami. Najlepiej chyba wyszedł im ten koktajl w „Debord’s Ghost”.

Ciekawa propozycja, na jednym z popularnych portali społecznościowych kliknąłem „Lubię to” na ich stronce ;).

8/10

Robert Dłucik



Komentarze