19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - I » In Flames - 2008 - A Sense of Purpose
In Flames - 2008 - A Sense of Purpose
InFlames1. The Mirror's Truth (3:02)
2. Disconnected (3:37)
3. Sleepless Again (4:12)
4. Alias (4:53)
5. I'm the Highway (3:46)
6. Delight and Angers (3:41)
7. Move Through Me (3:08)
8. The Chosen Pessimist (8:16)
9. Sober and Irrelevant (3:24)
10. Condemned (3:36)
11. Drenched in Fear (3:32)
12. March to the Shore (3:30)

Rok wydania: 2008
Wydawnictwo: Nuclear Blast
http://www.inflames.com/




Część IV
Droga do metalowego ekletyzmu

Sytuację, w której znalazło się In Flames na początku drugiej połowy lat „zerowych”, z powodzeniem nazwalibyśmy patową. Z jednej strony zespół skrystalizował dwa oblicza własnej muzyki: w największym bodaj stopniu przyczynił się do ekspansji szwedzkiej szkoły melodic death metalu oraz dramatycznie z tym gatunkiem zerwał, po czym utrzymał się na powierzchni i zdobył światową sławę. Z drugiej – „nowy” styl stał się na tyle hermetyczny, że następna płyta nie wnosząca zdecydowanych zmian pogrążyłaby chłopaków w bagnie. Dającym dochód, owszem, ale cuchnącym sztampą. Przyszedł czas na kolejną woltę lub oddanie pałeczki w ręce młodszych muzyków. Retorycznym byłoby zapytanie, jaki wybór padł pod koniec 2007 roku.

Zmiany poczęły się już na etapie wizualnym - nowe, charakterystyczne logo i kolorowa okładka z gościnnym występem zakurzonej maskotki zespołu. Po raz pierwszy od wielu lat nastąpi także roszada wśród członków, bowiem „A Sense of Purpose” okaże się ostatnim albumem nagranym z założycielem In Flames, Jesperem Strömbladem, który wpadł w śmierdzące łapki alkoholizmu.

Najważniejsze jednak, jak to zwykle w muzyce bywa, okazały się zmiany na poziomie samych kompozycji. Gdzieś wyparował mięsisty feeling, kwadratowe riffy nabrały łuków, powróciły dłuższe solówki i gitarowe harmonie. Fridén z powodzeniem śpiewa poza refrenami. Padły żelazne schematy utworów, tempo i nastrój może znów ulec zmianie w granicach jednej kompozycji. Duszne podkłady przeistoczyły się w kolorową paletę klawiszy. Na pierwszym miejscu stanęła melodia. Ugięli się starym fanom? W żadnym wypadku! Nie możemy mówić w kontekście dziewiątego krążka o melodic death metalu, to już zupełnie inna forma. Bliżej temu zestawieniu do nowoczesnego, biorącego garściami z różnych źródeł eklektyzmu. Jak inaczej usprawiedliwić dramatyczne rozpoczęcie „Condemned” w świetle rozhulanego „I’m the Highway”, albo – tutaj jeszcze dalsze bieguny – ośmiominutową balladę „The Chosen Pessimist” (perła, zaprawdę) przy do bólu alternatywnym „Move Through Me” (niemal industrialny riff). A są jeszcze bardzo „radiowe”, litrami przelewające elektronikę przeboje (nie inaczej) - „Alias” czy możliwy do odnalezienia na „innych” wersjach krążka „Eraser”. Gelotte sam przyznał w którymś z wywiadów, że nie chodziło o kolejny zryw, spalenie za sobą wszystkich mostów. Tym razem zespół skupił się na drobnych eksperymentach w granicach poszczególnych kompozycji. Dlatego po kilku wnikliwych przesłuchaniach (krótkich! Czas albumu jest znakomicie wyważony) można wszcząć małe porównania, poszukiwania muzycznych wzorców.

Jak jednak cała ta różnorodność wpływa na album traktowany jako samowystarczalną całość? To zależy od otwartości słuchacza – „A Sense of Purpose” może wydać się atrakcyjnym kalejdoskopem bądź niespójnym zbiorkiem. Należy jednak zauważyć, że to zaledwie pierwszy krok w stronę totalnego eksperymentowania. Gdy zespół opuści jego założyciel, granice muzyki In Flames poszerzą się jeszcze bardziej. Ten album pozostanie zaś – dla mnie przynajmniej – interesującym krokiem w nowym kierunku, rzeczą zwyczajnie dobrą. Którą mógłbym ze spokojnym sumieniem polecić fanom współczesnej muzyki metalowej.

7/10

Adam Piechota


Komentarze