07.08.2020
RECENZJE
DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - W » W.E.T. - 2013 - Rise Up
W.E.T. - 2013 - Rise Up
wet - rise up
1. Walk Away
2. Learn to Live Again
3. Rise Up
4. Love Heals
5. What You Want
6. The Moment
7. Bad Boy
8. On The Run
9. Broken Wings
10. Shot
11. Still Believe In Us
12. Still Unbroken

Rok wydania: 2013
Wydawca: Frontiers Records
profil Facebook




Przyznam szczerze, że byłem przekonany, iż W.E.T. będzie typowym jednorazowym projektem. Bardzo udany album debiutancki panów Soto, Matrenssona i Sall’a sprawił, ze muzykom nie w smak było zarzucić wspólne muzykowanie. I oto nakładem Frontiers, który bryluje w powoływaniu do życia projektów, otrzymujemy drugą plytę, którą zatytułowano „Rise up”.

Moje oczekiwania wobec tej pozycji były bardzo wygórowane, bowiem juz poprzedni album bardzo mi się podobał, czy zatem nowa pozycja te oczekiwania spełnia? To jest pytanie, na które odpowiedź wyczytacie między wierszami kolejnych akapitów... „Rise up”, jest płytą kapitalnie melodyjną, zróżnicowaną i wzorowo wyprodukowaną. Melodie są nośne, a element, który często gubi się przy tego typu produkcjach czyli dynamika i pewien pazur w tym przypadku zostały zachowane.

Gdybym powiedział, że album jest wyrównany, byłoby to delikatnie mówiąc - niedopowiedzenie.
Muzycy zostawili kilka asów w rękawie i dość umiejętnie zbudowali napięcie. Bowiem kiedy już możemy domniemywać, że wszystko wiemy o nowej produkcji projektu, w drugiej połowie albumu, pojawiają się utwory wyróżniające się ponad ogólne pozytywne wrażenie. Jednym z nich jest ciężki jak na standardy W.E.T. „On the Run”, kolejnym pozytywem jest następy w kolejności kawałek z iście springsteenowskim riffem, także i rockowych patentach grupa nie popada w banał. Cieszy też, że po raz kolejny zespołowi udało się udźwignąć konwencję ballady i w spokojnych utworach nie ma ani dłużyzny, ani przesłodzenia, ani też żadnego przekoloryzowania.

W kawałkach na nowej płycie wyłapiemy leppardowską przestrzeń czy vanhallenowskie zacięcie w gitarach. Generalnie może i całokształt przypomina AORowych mistrzów na dopalaczach - ale do jasnej Anielki - tej płyty słucha się wyśmienicie!
W pewnym momencie wydawało mi się, że płyta „jedynie” dorówna debiutowi, ale zrobiła coś więcej - ukazała nam coś innego. Nie wiem czy lepszego - ale zdecydowanie są to pozytywne wrażenia.

9/10

Piotr Spyra
Komentarze