07.08.2020
RECENZJE
DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pain of Salvation - The Perfect Element p1
Pain of Salvation - The Perfect Element p1
1. Used (5:23)
2. In The Flesh (8:36)
3. Ashes (4:28)
4. Morning On Earth (4:34)
5. Idioglossia (8:29)
6. Her Voices (7:56)
7. Dedication (4:00)
8. King Of Loss (9:46)
9. Reconciliation (4:24)
10. Song For The Innocent (3:02)
11. Falling (1:50)
12. The Perfect Element (10:09)

Rok wydania: 2000
Wydawca: InsideOut




Pain of Salvation należy do moich ulubionych zespołów, więc mimo że wydawnictwo nie jest najświeższe to jednak pokusiłem się o krótką recenzję jednej z najlepszych - o ile nie najlepszej - płyt w dorobku tej szwedzkiej formacji.
Płyta ta była (i jest) dla mnie kolejnym stopniem wtajemniczenia w muzykę z zakresu szeroko pojętego "prog-rocka". Ten koncept-album został podzielony na trzy części.

Pierwsza część zaczyna się nieco mocniejszym uderzeniem, lecz później zabiera słuchacza we wręcz balladowe klimaty, a zwłaszcza utwór "Ashes", który stał jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu.
Drugą część rozpoczyna nieco pokręcona "Idioglossia" z szybkim gitarowym riffem na początku, ale dalej mamy zaskakujące chwilowe nawiązanie do "Ashes", natomiast zakończeniem tej części jest utwór "King of Loss" kończący się piękną gitarową solówką.
Ostatnia odsłona tego konceptu atakuje nas mocnym wejściem utworu "Reconciliation", który znakomicie oddaje charakter zespołu - od mocniejszego uderzenia poprzez piękne gitarowe pasaże i podkład instrumentów klawiszowych, dochodząc do łagodnego, miękkiego wokalu, aby ponownie zaskoczyć silnym uderzeniem i ostrym wokalem, ale takie właśnie jest oblicze PAIN OF SALVATION.
Muzyka zespołu jest jak zawsze mocno rozbudowana, a jakość realizacji pierwszorzędna.
Lider, a zarazem wokalista i gitarzysta grupy Daniel Gildenlöw jest człowiekiem obdarzonym dość pokaźną skalą głosu co można stwierdzić po jego wokalnych "wyczynach" zawartych zarówno na recenzowanej płycie, jak i na innych wydawnictwach grupy.
Nie będę się rozpisywał dalej na temat zawartości płyty, aby nie zdradzać wszystkich szczegółów - czym mam nadzieję zachęcić część czytających do sięgnięcia po ten album.
Zaletą zespołu na tym albumie jest to, że nie dopuszcza do tego aby słuchacz się nudził, gdyż cały czas dzieje się coś interesującego, wciągającego co nie pozwala się od niej oderwać, a jak wiadomo każdy koncept-album najlepiej "smakuje" w całości.

Zwolennicy ciężkich brzmień raczej nie będą zainteresowani, ale miłośnicy spokojniejszych utworów przeplatanych mocniejszymi dźwiękami powinni być usatysfakcjonowani w 100%.
Dla mnie jest to album wybitny.


10/10

Michał Walczak
Komentarze