27.05.2020
RECENZJE
SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - W » WAMI - 2014 - Kill The King
WAMI - 2014 - Kill The King
wami
1. The Rider
2. Young Blood
3. One More For Rock'n'Roll
4. Guardian Of Your Heart
5. Transition
6. The Resistance
7. Exodus (The Red Sea Crossing)
8. Heart Of Steel
9. Wild Woman (You Oughta Know)
10. Get Out Of My Way
11. I Don't Wanna Lose You

Rok wydania: 2014
Wydawca: Metal Mind
http://www.facebook.com/WAMIband




WAMI, czyli White (Doogie, ex-wokalista Rainbow, obecnie między innymi w Tank), Appice (Vinnie - słynny perkusista, najbardziej znany z czasów gry w Black Sabbath), Mendoza (Marco - basista Thin Lizzy) oraz Iggy (Igor Gwadera - nastoletni wymiatacz gitarowy z Anti Tank Nun). Prawda, że skład robi wrażenie? Naszemu młokosowi pewnie w najśmielszych marzeniach nie przychodziło do głowy, że kiedyś nagra wspólny album z muzykami z kapel, których płyty „katował“ dniami i nocami...

Parafrazując jednak słowa prezesa Ochódzkiego z kultowego „Misia“: materiał „Kill The King“ może i ma pewne plusy, które niestety za cholerę nie przysłaniają minusów. Napiszę tak: gdyby ten album podpisała jakaś nieznana kapela, a nie hardrockowe tuzy (plus jeden młodziak), pewnie mało kto zwróciłby uwagę na to wydawnictwo, nie byłoby też całego medialnego szumu wokół tego przedsięwzięcia.

Bo „Kill The King“ jest niestety do bólu schematyczna, przewidywalna i mocno przeciętna pod względem kompozytorskim. Żonglowanie sprawdzonymi hardrockowymi i metalowymi kliszami za mało. Za mało ciekawych pomysłów, chwytliwych refrenów; utworów, które zostają na dłużej w pamięci.

Orientalizmy a la Rainbow, Deep Purple i Dio? Proszę bardzo: sporo ich w otwierającym całość kawałku „Exodus“. Rockowe ballady? Limit wypełniają „Guardian of Your Heart“ (w którym mocno udzielają się bracia Cugowscy) oraz finałowe „I Don’t Wanna Lose You“. Pierwszy mocno zalatujący Whitesnake, w drugim odzywają się echa pamiętnego hitu „More Than Words“ Extreme. Te dwa utwory należą do najjaśniejszych punktów płyty. Zaliczyłbym też do nich przebojowy „Heart of Steel“, utrzymany w stylistyce komercyjnego rocka lat osiemdziesiątych. No i
„Resistance“ ze szkockimi akcentami również jest niczego sobie. Ale... to chyba byłoby na tyle.

Supergrupa, lecz super płyty nie udało się przygotować. Może za drugim podejściem?

5/10

Robert Dłucik
Komentarze