26.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Gate, The - 2014 - Faceless
Gate, The - 2014 - Faceless
the gate

1. Android’s Lovesong
2. My Way or the Highway
3. Faceless
4. Mirror Dream
5. Open Your Eyes
6. More Than Everything

Rok wydania: 2014
Wydawca: Lynx Music
https://www.facebook.com/TheGateOfficial




Grupa The Gate powstała w Raciborzu, tworzą ją Maciej Dąbrowski (wokal i gitara basowa), Maciej Hanusek (gitara i instrumenty klawiszowe) oraz Jakub Dąbrowski (perkusja i instrumenty perkusyjne). Płyta „Faceless” ujrzała światło dzienne całkiem niedawno dzięki Ryszardowi Kramarskiemu i jego Lynx Music i przyznam, że jest dla mnie pewnym zaskoczeniem w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Na polskim rynku progresywnym pojawiło się ostatnio parę zespołów ale dawno nie spotkałem takiego, który grałby w ten sposób. W poszukiwaniu informacji o The Gate trafiłem recenzje, które dość chłodno potraktowały ten krążek a i Rysiowi się przez to dostało. Wydaje mi się, że całkiem niesłusznie. Ale wiadomo jak jest z gustem… Każdy ma swój.

„Faceless” musicie ocenić sami. Zapewniam, że warto zapoznać się z tą płytą. Zwłaszcza jeżeli lubicie posłuchać mocno rozbudowanych, trwających nawet pod 10 minut utworów w których często zmienia się klimat i tempo. A w takich właśnie wyspecjalizował się The Gate. Słuchanie ich to swoista wędrówka w czasie do lat świetności zespołów takich jak Yes, Genesis, Pink Floyd, wczesny Marillion. Zarówno sposób gry jak i brzmienie instrumentów bardzo tą wędrówkę ułatwia. Fajne rozbudowane solówki na gitarach i instrumentach klawiszowych, „połamana” sekcja rytmiczna. Słowem prog rock w najczystszym wydaniu. Doszukałem się tu też i innych elementów w tym wstawek blues rockowych, czy lekkiego rock'n'rolla. Niektórym słuchaczom się to nie podobało. Ja uważam, że to ciekawe i oryginalne połączenie. Duży ukłon również należy się zaproszonej do nagrania Anji Ortodox, która swoimi wokalizami ubarwiła rozpoczynający płytę „Android's Lovesong”. Co do wokalu, to może Maciej częściej powinien „zdzierać” struny. Momenty w których to robi wypadają bardzo ciekawie.

6,5/10

Irek Dudziński
Komentarze