19.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - I » Indios Bravos - 1999/2014 - Part One
Indios Bravos - 1999/2014 - Part One
Indios Bravos – Part One1. Indios Bravos,
2. No, No, No, No,
3. Here, Where I Am,
4. Dziuna Dub,
5. Drogi,
6. Treat Me Right,
7. It’s My Way,
8. M&M,
9. I know,
10. What Is It?
11. Chase The Devil,
12. Inny Punkt Widzenia,
13. Intro,
14. No, No, No, No (remixed by Ładziak).

Rok wydania: 2014 (wznowienie płyty z 1999r.)
Wydawca: Jimmy Jazz Records
http://www.indiosbravos.com/




Za pierwszym razem, kiedy zobaczyłem okładkę pomyślałem sobie, że jest to zupełnie nowe nagranie zespołu. Z uwagi na to, że nawiązuje ona swoim charakterem do czasu przeszłego, pojawiła się jednak wątpliwość, czy nie jest to jakiś starszy materiał? Dopiero przeglądnięcie spisu utworów (gdzie w oczy rzucają się „Drogi”) i włączenie krążka przywiało do głowy fakt, że przecież „Part One” to była jedna z tych płyt, którą (wstyd się przyznać) ściągało się kiedyś z sieci, kiedy w końcu udało się podpiąć Internetu bez wydzwanianego modemem dostępu.

Aby można było dokładnie umiejscowić nagrania w historii, wraz z płytą dostajemy dość dokładny opis losów jej powstawania z perspektywy jego twórcy – Piotra Banacha (znanego z zespołu Hey). Z lektury zamieszczonej we wkładce do płyty dowiadujemy się, że to właśnie Banach znalazł Gutka, a nie odwrotnie, chociaż utarła się już dawno opinia, że to Gutek jest praktycznie całym Indios Bravos (los większości wokalistów…). W stereotypie tym Gutkowi pomógł fakt, że jest on osobą wyjątkowo sympatyczną i nadzwyczaj… normalną. W Gutku kochały się prawie wszystkie moje koleżanki z czasów szkoły średniej, a na pytanie co w nim takiego jest odpowiadały – „jest taki… zwykły”.

„Part One” było pierwszą płytą zespołu, więc widać jak przez lata zmieniał się ich charakter grania – moim zdaniem – zdecydowanie na lepsze. Mamy tutaj jakby jeszcze inne Indios Bravos – całkowicie nagrane bez żywych instrumentów, używające tylko dźwięków wygenerowanych elektronicznie. Nie mam nic przeciwko dodawaniu elektroniki do muzyki, tym bardziej, że takie dodatki w „polskim około – reggae” brzmią dosyć dobrze, ale zdecydowanie wolę IB z kolejnych płyt, gdzie użyto już głównie prawdziwych instrumentów. Porównując uważane przeze mnie za najlepsze płyty zespołu „Mental Revolution” i „Peace!” do pierwszego albumu to cieszę się, że zespół zmienił nieco kierunek. Tym bardziej, że na „Part One” było stosunkowo mało tego miłego dla ucha – zmodyfikowanego reggae. No cóż – podczas, gdy o wielu wykonawcach mówi się, że na pierwszej płycie wypadli najlepiej, tak ja uważam, że Indios Bravos na kolejnych wypadło o niebo lepiej.
Niemniej jednak mamy tutaj np. wspomniane już „Drogi”, które stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnym utworów kapeli, czy został tutaj wypromowany „Chase The Devil” (znany raczej jako „Out of Space”) pierwotnie wykonania Max Romeo. Ukazuje się także klimat w którym będzie podążał zespół w utworze „I know”, gdzie słychać ten charakterystyczny klawisz (który tutaj jest jedną ze ścieżek wygenerowanych elektronicznie).

Wewnątrz okładki widzimy Gutka w przebraniu Indianina znanego z ich koncertów. Jak powiedziano w jednym z wywiadów – mianem Indios Bravos byli określani Indianie, którzy chcieli pozostać w pełni niezależni. Tak samo kapela ceni swoją niezależność – pomimo tego, że jest jednym z najpopularniejszych zespołów reggae w Polsce – nie zdecydowała się na wydanie tego wznowienia poprzez żadną wielką wytwórnię, chociaż pewnie nie mieliby z tym żadnego problemu. Postawili na w dalszym ciągu niezależne Jimmy Jazz Records.

Na pewno wydanie tego wznowienia było dobrym pomysłem, chociażby dlatego, że pierwotny nakład został już dawno wyczerpany. Po nowym masteringu i wymianie okładki powstało wydawnictwo, którym można uzupełnić swoją kolekcję o płytę, która nie była już łatwo dostępna. Przed zakupem trzeba wziąć tylko pod uwagę fakt, że nie będzie to jeszcze to samo – dojrzałe Indios Bravos, które (moim zdaniem) wypada na koncertach jeszcze lepiej niż na płytach. „Part One” to ciekawa propozycja dla fanów zespołu, którzy chcą przekonać się jak zaczynali ich idole, czy wielbicieli elektroniki, ale dla tych, którzy lubią obecne – bardziej reggae – owe Indios Bravos z lekkimi gitarowymi akcentami – polecam nowsze płyty.

6/10

Rafał Dercz
Komentarze