09.07.2020
RECENZJE
HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » UPF - 2014 - Fall In Love With The World
UPF - 2014 - Fall In Love With The World
UPF
1. We Only Get One World (Overture) (04:01)
2. Choices (08:32)
3. Intersection (08:58)
4. The Water (05:21)
5. Don’t Look Back - Turn Left (05:36)
6. Travelling Man (The Story Of ESHU) (21:41)
7. Fall In Love With The World (04:35)
8. Religion Of War (03:49)
Bonus Track
9. The Water (Alternative mix)

Rok wydania: 2014
Wydawca: Inside Out
http://www.unitedprogressivefraternity.com




Australia i rock progresywny. Spoiwem łączącym te dwa wyrażenie było ostatnimi czasy słowo Unitopia. Ta ciekawa formacja z Antypodów, obok debiutanckiej „More Than a Dream” (2005), uraczyła nas tak wspaniałymi, przebogatymi muzycznie albumami jak „The Garden”(2008) (recenzja tutaj) i „Artifical” (2010) (recenzja tutaj). Potem przyszedł czas coverów - „Covered Mirror vol. 1” (2012) (recenzja tutaj). Czy doczekamy się jego kontynuacji? Tego nie wiem, pewnie nie prędko, na dzień dzisiejszy Unitopia stała się bowiem historią. Na jej podwalinach powstała jednak nowa historia - United Progressive Fraternity.

Trzon tego „Wielkiego Progresywnego Bractwa” stanowią właśnie członkowie Unitopii: Mark ‘Truey’ Trueack - wokal, Matt Williams - gitara, Dave Hopgood - perkusja, Tim Irrgang - instrumenty perkusyjne. Dołączyli do nich muzycy z różnych stron naszego globu, muzycy z bardzo bogatym CV: Dan Mash (The Tangent, Maschine) - gitara basowa, Guy Manning (Manning, The Tangent) - instrumenty klawiszowe, gitary, wokal, Marek Arnold (Toxic Smile, Seven steps to the green door) - saksofon klarnet. To jeszcze nie wszystko, do owego „Bractwa”, gościnnie wpisali się: Jon Anderson, Steve Hackett, Steve Unruh, Lauri Larson, Claire Vezina, Guillermo Cides, Brittany i Holly Trueack, Jonathan Barrett czy Ian Ritchie…

Do „Bractwa” należałoby dołączyć jeszcze jedną osobę (tym razem nie muzyka, lecz grafika) - Eda Unitzky’ego, który podobnie jak w przypadku płyt Unitopii wzbogacił graficznie to muzyczne przedsięwzięcie.

Jaka jest więc muzyka United Progressive Fraternity? Muszę już na wstępie uspokoić, że z pewnością wszyscy rozmiłowani w dźwiękach płyt Unitopii nie powinni czuć się zawiedzeni. Szerokie, zacne grono świetnych muzyków z pewnością idzie w parze z przebogata muzycznie zawartością „Fall In Love With The World”. Podobnie jak na płytach Unitopii, możemy zachwycać się świetnym, niezwykle ciepłym wokalem Marka Trueacka (na dodatek fragmentami wtóruje mu Jon Anderson!) Sama muzyka głęboko czerpie z najzacniejszych progresywnych wzorców, bardzo finezyjnie łącząc je z licznymi elementami etnicznymi, czasami zapuszczając się również w jazzujące akcenty. Mimo sporego, symfonicznego rozmachu, jest tu wiele subtelniejszych momentów, które wpływają na jej (chyba tak należy powiedzieć) przebojowość. Płyta zawiera całą paletę przepięknych, muzycznych smaczków, jakiegoś instrumentalnego ciepła, którego kolejne promyki można dostrzec rozproszone w różnych miejscach, dopiero przy każdym kolejnym z nią obcowaniu.

„Fall In Love With The World” bez wątpienia trafi w dziesiątkę, jeżeli chodzi o progresywne gusta tych, którzy rozmiłowani byli w dźwiękach „The Garden”, czy „Artifical”. Trafi pewnie również, w dziesiątkę moich ulubionych krążków mijającego roku.

9/10

Marek Toma
Komentarze