26.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » H.E.A.T - 2015 - Live in London
H.E.A.T - 2015 - Live in London
Heat1. Point Of No Return
2. A Shot At Redemption
3. Better Off Alone
4. 1000 Miles
5. It's All About Tonight
6. Inferno
7. The Wreckoning / Tearing Down The Walls
8. Mannequin Show
9. Late Night Lady
10. In And Out Of Trouble
11. Downtown
12. Enemy In Me
13. Emergency
14. Breaking The Silence
15. Living On The Run

Rok wydania: 2015
Wydawca: Ear
http://www.heatsweden.com




Zwolennicy bardziej „lajtowego” rockowego grania na pewno znają dokonania szwedzkiego H.E.A.T. Zespół już od kilku ładnych lat jest na scenie i stara się być takim europejskim Bon Jovi. Po czterech albumach studyjnych (a dwóch z Erikem Grönwallem za mikrofonem) zespół postanowił wydać krążek koncertowy a wybór miasta, w którym zarejestrowano to wydarzenie, padł na Lądek, …Lądek Zdrój… Londyn znaczy się…

W swoim życiu słyszałem już wiele albumów koncertowych. Jedne były lepsze, inne nieco gorsze. Ten …no cóż, raczej nie zalicza się do tych lepszych. Specyfiką koncertów jest mocne brzmienie. Na koncercie można „sprzedać” i słabo brzmiącą płytę, koncert to okazja do podkręcenia regulatorów i porządnego uderzenia a jak wypada H.E.A.T? Tu jest największe rozczarowanie. Materiał brzmi łagodniej niż na albumach. Mija te piętnaście utworów, które (przynajmniej niektóre z nich) odtwarzane z CD potrafiły wywołać przytupywanie nóżką i… wcale nie ma ochoty na powrót. W gitarach nie ma mocy, klawisze jakieś takie bez wyrazu. Jedynie wokalista daje radę i jeżeli nie było dogrywek w studio to ukłony, bo kondycyjnie daje radę.

„Live in London” zaskakuje również reakcjami publiczności, a raczej ich bardzo wstrzemięźliwym zachowaniem. Słychać jakieś krzyki i tego typu głosy, ale jeżeli na koncercie było więcej jak 10 osób, a ze zdjęć można wywnioskować, że było ich znacznie, znacznie więcej to zabawa pod sceną była taka sobie …w Polsce (pomijając fakt ile osób by przyszło) na pewno byłoby zdecydowanie konkretniej.

Jeżeli bardzo lubicie H.E.A.T to kupujcie w ciemno, jeżeli jednak nie jesteście oddanymi fanami tej szwedzkiej kamandy to możecie sobie darować.

Piotr Michalski
Komentarze