13.08.2020
RECENZJE
BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » H.E.A.T - 2015 - Live in London
H.E.A.T - 2015 - Live in London
Heat1. Point Of No Return
2. A Shot At Redemption
3. Better Off Alone
4. 1000 Miles
5. It's All About Tonight
6. Inferno
7. The Wreckoning / Tearing Down The Walls
8. Mannequin Show
9. Late Night Lady
10. In And Out Of Trouble
11. Downtown
12. Enemy In Me
13. Emergency
14. Breaking The Silence
15. Living On The Run

Rok wydania: 2015
Wydawca: Ear
http://www.heatsweden.com




Zwolennicy bardziej „lajtowego” rockowego grania na pewno znają dokonania szwedzkiego H.E.A.T. Zespół już od kilku ładnych lat jest na scenie i stara się być takim europejskim Bon Jovi. Po czterech albumach studyjnych (a dwóch z Erikem Grönwallem za mikrofonem) zespół postanowił wydać krążek koncertowy a wybór miasta, w którym zarejestrowano to wydarzenie, padł na Lądek, …Lądek Zdrój… Londyn znaczy się…

W swoim życiu słyszałem już wiele albumów koncertowych. Jedne były lepsze, inne nieco gorsze. Ten …no cóż, raczej nie zalicza się do tych lepszych. Specyfiką koncertów jest mocne brzmienie. Na koncercie można „sprzedać” i słabo brzmiącą płytę, koncert to okazja do podkręcenia regulatorów i porządnego uderzenia a jak wypada H.E.A.T? Tu jest największe rozczarowanie. Materiał brzmi łagodniej niż na albumach. Mija te piętnaście utworów, które (przynajmniej niektóre z nich) odtwarzane z CD potrafiły wywołać przytupywanie nóżką i… wcale nie ma ochoty na powrót. W gitarach nie ma mocy, klawisze jakieś takie bez wyrazu. Jedynie wokalista daje radę i jeżeli nie było dogrywek w studio to ukłony, bo kondycyjnie daje radę.

„Live in London” zaskakuje również reakcjami publiczności, a raczej ich bardzo wstrzemięźliwym zachowaniem. Słychać jakieś krzyki i tego typu głosy, ale jeżeli na koncercie było więcej jak 10 osób, a ze zdjęć można wywnioskować, że było ich znacznie, znacznie więcej to zabawa pod sceną była taka sobie …w Polsce (pomijając fakt ile osób by przyszło) na pewno byłoby zdecydowanie konkretniej.

Jeżeli bardzo lubicie H.E.A.T to kupujcie w ciemno, jeżeli jednak nie jesteście oddanymi fanami tej szwedzkiej kamandy to możecie sobie darować.

Piotr Michalski
Komentarze