25.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » T - 2015 - Fragmentropy
T - 2015 - Fragmentropy
T


Chapter One - Anisotropic Dances:
1. A Sky-High Pile of Anarchy (14:07)
2. Brand New Mornings (13:04)
Chapter Two - The Politics of Entropy:
3. Uncertainty (7:17)
4. Entanglement (16:39)
5. Eigenstates (6:38)
Chapter Three - The Art of Double Binding:
6. The Black of White (9:16)
7. Shades of Silver (8:21)



Rok wydania: 2015
Wydawca: Progressive Promotion Records
https://www.facebook.com/ThomasThielenT





Po wielce udanym, pochodzącym z roku 2013, albumie „Psychoanorexia”, ukrywający się pod pseudonimem „T” Thomas Thielen, niemiecki multiinstrumentalista, czy mówiąc bardziej po ludzku człowiek orkiestra, powraca z nowym krążkiem!

Wydana przez Progressive Promotion Records płyta „Fragmentropy” zachwyci zwolenników rozbudowanych, niejednoznacznych i trudnych do zakwalifikowania form. W muzyce „T” nie ma w zasadzie czegoś takiego jak zwrotka czy refren a kolejne utwory przechodzą jeden w drugi tworząc razem nierozerwalną całość! „Fragmentropy” nie daje najmniejszych szans na ogarnięcie za „pierwszym razem”, a że trwa grubo ponad siedemdziesiąt minut i składa się z siedmiu utworów ułożonych w trzy części to łatwo sobie policzyć ile może trwać pojedyncza kompozycja (najlepiej to widać w umieszczonym powyżej spisie utworów).

Nie ma tu mowy o nudzie. Ta płyta powala wręcz swoim klimatem i bogactwem, choć nie ma tu orkiestr, 100-u osobowych chórów i instrumentarium z każdej epoki w dziejach ludzkości. Krążek momentami brzmi niczym Marillion z Hogarthem na wokalu z najlepszego ich okresu (z okolic albumu „Marbles” ) zmiksowany w dokonaniami Stevena Wilsona.

Na „Fragmentropy” króluje nastrój, misternie budowany przez autora płyty a zwolennicy współczesnego podejścia do muzyki progresywnej (czyli odrzucamy neo prog w stylu formacji z Holandii) powinni byś usatysfakcjonowani. „T” po cichutku puka do drzwi sławy i wierzę, że drzwi te uchylą się na tyle, ze ten utalentowany Niemiec wykorzysta szansę i wskoczy za nie ponieważ zdecydowanie zasługuje na uznanie!

9/10

Piotr Michalski
Komentarze