30.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » Ukraina - 2015 - Nuda
Ukraina - 2015 - Nuda

UKRAINA - Nuda



Ukraina  – Nuda


1. Nuda
2. Polska Mafia
3. Reklama
4. Ludzie Szczęśliwi
5. Wilczy Bilet
6. Mówią O Nas
7. Metalowa Lalka
8. Chyba Cię Kocham
9. Wiek XX
10. Koniec
11. Ludzie Węże
12. Gmach
13. Ucieczka

Rok wydania: 2015
Wydawca: Jimmy Jazz Records
http://www.facebook.com/ukrainapunkrock1983





Kiedy pierwszy raz usłyszałem tekst „Witam Cię w dwudziestym wieku w dziewięćdziesiątym siódmym roku w subkulturze punk” Guernici Y Luno byłem przekonany, że ta piosenka jest właśnie do mnie. Wtedy właśnie wchodziłem w klimat, który wiele zmienił w moim późniejszym życiu, a słowa te słyszane w walkmanie powodowały, że pierwsze moje glany jeszcze mocniej i odważniej uderzały o chodnik.

Dlaczego wspominam o tym właśnie teraz? Bo pomimo faktu, że ww. utwór został stworzony wcześniej niż w dziewięćdziesiątym siódmym roku to zdawałem sobie sprawę, że słucham już kolejnego pokolenia polskiego punk rocka. Aby się odpowiednio wyedukować
i mieć poważanie „na dzielni” należało znać wszystko to co było wcześniej, nawet kiedy tamta muzyka zupełnie do mnie nie trafiała. Były więc zespoły, które stały się dla mnie wyjątkowo ważne (jak KSU), czy zespoły takie z którymi trzeba było się zapoznać, bo wymagała tego subkultura.

Wśród kaset zdobytych w przegrywalniach, czy skopiowanych od kolegów z osiedla znalazły się ledwo słyszalne nagrania kapel o mniej, czy bardziej dziwnych nazwach, ale większość z nich przy tym co ukazywało się jako nowości w tamtym czasie wydawało się zupełnie nieatrakcyjnym dla ówczesnego nastolatka. Pośród tych „obowiązkowych” zespołów znalazła się m. in. Ukraina. Były to fatalnej jakości nagrania – właściwie nie wiadomo było, czy były to nagrania z jakiś koncertów, czy jakieś przegrane albumy, bo jedyne co było słychać to hałas i ledwie słyszalny krzyczący wokal. Czy mi się to wtedy podobało? Nie. Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że nie czuję tego klimatu, który towarzyszył tym koncertom zagranym na fatalnej jakości sprzęcie i może ta muzyka wtedy do mnie nie docierała.

W tej chwili mam podobny problem – słyszę utwory nagrane w XXI w., na cyfrowym sprzęcie, ale pochodzące z tamtych – nieznanych mi czasów. Płyta Nuda to właściwie ponowne nagranie starych utworów na nowo i gdyby utwory zawarte na niej były wymyślone teraz to można by stwierdzić, że zupełnie nie nadają się do zaprezentowania. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że są to w większości twory z lat osiemdziesiątych. Właśnie stąd bierze się problem obiektywnej oceny płyty – dla kogoś dla kogo te piosenki są sentymentalne będzie to udany krążek – rejestracja utworów znanych z młodości. Za to ktoś kto słyszy je po raz pierwszy uzna, że nie ma w nich nic interesującego.

Próbuję wczuć się w klimat Ukrainy, ale jeżeli mam być szczery to potrzeba chyba naprawdę dużego sentymentu, żeby dać się porwać tym niezbyt porywającym dźwiękom. Muzyka składająca się z trzech akordów i wykrzyczanych tekstów może być fajna, ale ta płyta jakoś nie porywa. Owszem – teksty typu „Wilczy bilet” jeszcze niedawno były bardzo aktualne i wtedy wykrzykiwane mogły być również bardzo autentyczne, jednak cały krążek należałoby raczej traktować bardziej kolekcjonersko.

Oprawa graficzna płyty też jakoś nie pasuje mi do charakteru zespołu – kolory okładki (żółto – czerwone) może i są ok, ale całość jakoś jakby składana była na siłę. Duży plus należy się za to za wkładkę w której znajdują się nie tylko teksty, ale także dość obszerna historia zespołu. Niestety coraz częściej książka dołączana do płyty jest traktowana po macoszemu, więc w tym miejscu Ukrainie należy się podwójna pochwała.

Polecam płytę raczej tym, którzy byli emocjonalnie związani z Ukrainą wiele lat temu. Dla innych będzie to albo odgrzewany kotlet, albo nadmierne wykorzystywanie statusu legendy.

6/10

Rafał Dercz
Komentarze