26.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - G » Gathering, The - 1995 - Mandylion
Gathering, The - 1995 - Mandylion



1. Strange Machines
2. Eléanor
3. In Motion #1
4. Leaves
5. Fear the Sea
6. Mandylion
7. Sand and Mercury
8. In Motion #2

Rok wydania: 1995
Wydawca: Century Media





"Mandylion" to był mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Pamiętam, że płyta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zarówno muzyka jak i uroda Anekke, wokalistki tej holenderskiej formacji, te kilkanaście lat temu wywoływały u mnie ciarki ;-) Niedawno w ramach wspominek postanowiłem sobie odświeżyć ten krążek i go posłuchałem. Skoro o nim piszę, to chyba wspomnienia odżyły.

W zasadzie od początku do końca obcujemy z muzyką przy której trudno się nudzić. Jest potężnie i dość podniośle. Ogromną rolę odgrywają instrumenty klawiszowe, które budują nieco kosmiczny i patetyczny klimat. Rewelacyjne "Eléanor", rozpoczyna się spokojną nieco bujającą zwrotką by po chwili uraczyć nas „mocnym” refrenem, z wyśmienitą zapamiętywalną melodią. Podobnie jest w czwartym w kolejności "Leaves", w którym to popis swoich nieprzeciętnych możliwości wokalnych pokazała Anekke. W połowie utworu zespół serwuje nam zwolnienie i iście prog rockowy fragment z bardzo dobrą gitarową solówką. Intrygująco wypada nieco transowy i z nutką orientalnego klimatu, instrumentalny "Mandylion", po czym przechodzimy do długiego, prawie dziesięciominutowego "Sand and Mercury". Przyznaję, że uwielbiam w nim ten patetyczny niemal pięciominutowy instrumentalny wstęp. Słyszymy smutne partie pianina przerywane mocnymi uderzeniami gitary. Następnie pojawiają się klawisze imitujące chór, by po chwili wszystko się wyciszyło i na tle kosmicznych dźwięków Anekke wyśpiewała swoją nostalgiczna partię.

"Mandylion" to obok kolejnej "Nightime Birds" najlepszy album w dyskografii tego zespołu. Zespołu iście progresywnego, bo wystarczy posłuchać jak Holendrzy grali na początku swojej kariery a jak na ostatnim jak do tej pory albumie "Home", by zauważyć że muzycy nie boją się eksperymentów i ryzykując utratę części fanów realizują swoje muzyczne pomysły.

9,5/10

Piotr Michalski
Komentarze