26.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Artykuły/Felietony » Upadłe królestwo, czyli kto tu jest klonem?
Upadłe królestwo, czyli kto tu jest klonem?

UPADŁE KRÓLESTWO, CZYLI KTO TU JEST KLONEM?



Jedną z rockowych sensacji roku minionego był debiut amerykańskiej formacji Greta Van Fleet. Miliony odsłon na popularnym kanale z klipami, ogromna popularność kawałka „Highway Tune”, rosnąca sprzedaż biletów na koncerty. I … niemal zero krytycznych głosów. „Objawienie”, „nadzieja rocka”... Serio?

Teraz proponuję mały skok do przeszłości. Dokładnie trzy dekady wstecz. Rok 1988 – do sklepów trafia debiutancki album pewnej amerykańskiej grupy, w której za mikrofonem stoi urodzony w Niemczech Lenny Wolf. Płyta znajduje całkiem pokaźne grono nabywców, sporo zamieszania na listach przebojów wywołuje singlowy „Get It On”, ale … Zespół staje się kimś w rodzaju „brzydkiego kaczątka” w branży. Suchej nitki nie zostawiają na kapeli muzyczni krytycy. Co więcej: Gary Moore – do spółki z Ozzy'm Osbournem – popełnia na swojej solowej płycie utwór „Led Clones”, wymierzony w formacje zbytnio zapatrzone w Led Zeppelin.

Pamiętacie Kingdom Come? To o nich był poprzedni akapit. Niedawno z ciekawości wróciłem do ich debiutu. Wrażenia? Sorry, ale w zestawieniu z twórczością Grety z Fletem starsi koledzy po fachu jawią się niemal jak rockowi odkrywcy nowych lądów! Oczywiście: Wolf nie raz i nie dwa frazuje niczym Plant, pewne zagrywki gitarzystów też brzmią znajomo, ale … Nie jest to kopiowanie 1 do 1 (może poza wspomnianym singlem oraz balladowym „Loving you”, lecz do wtórności „Highway Tune” i tak mu daleko).

„Kingdom Come” okazał się największym komercyjnym sukcesem w karierze niemiecko – amerykańskiego zespołu. Nieźle sprzedawał się również następny krążek, ale już w 1989 roku oryginalny skład rozpadł się. Później grupa wracała w różnych konfiguracjach personalnych, jednak w 2016 roku Lenny Wolf ogłosił koniec działalności. Królestwo upadło.. Czy nieodwracalnie?

Trzydzieści lat wstecz – bardzo dobry warsztatowo zespół nagrywa bardzo dobrą płytę inspirowaną dokonaniami Led Zeppelin (i moim zdaniem dużo ciekawszą niż ówczesne dokonania jednego filarów legendy rocka Jimmy'ego Page'a). Spotyka się z falą krytyki i szybko spada z piedestału.

Dzisiaj – niezły warsztatowo zespół nagrywa płytę, którą można wziąć za jakąś sesję nagraniową odkopaną po latach z archiwum Led Zeppelin. Spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem i …

Czasy się zmieniają, a świat rocka wciąż pełen jest niesprawiedliwości... A „Kingdom Come” nadal się broni i warto po niego sięgnąć!

Robert Dłucik


Komentarze