26.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » A.Armada - 2008 - Anam Cara
A.Armada - 2008 - Anam Cara


1. The dam was split but the city was saved
2. The moon shifts the sea, the sea shapes the shore, the shore shakes the sand, the sand sinks the ship
3. Fall - triumph
4. Into days & nights & years & months
5. If only you knew what the lost soldiers did to me

Rok Wydania: 2008
Wydawca: Golden Antenna Records
Dystrybucja: Foreshadow

kup płytę




Post rockowa grupa A.Armada uraczyła nas właśnie debiutanckim krążkiem nakładem Golden Antenna Records. W skład grupy wchodzą muzycy znani z innego podobnego tworu - mianowicie zespołu Maserati.
Postaram się zrecenzować ten album tak, jak na to zasługuje - konkretnie i rzeczowo.
Anam Cara to instrumentalny album, na który składa się pięć utworów. Tytuł każdego z nich mógłby swobodnie stanowić wers tekstu... ale konstrukcja taka sugeruje również, że mamy do czynienia z albumem, który ma jakiś przekaz, a być może nawet stanowi koncept.
Album trwa niespełna pół godziny, ale przy tego typu muzyce, nie jest to wada. Wydaje się bowiem, że utwory trwają właśnie tyle ile powinny. Anam Cara jest jednym z tych albumów, które nie nużą, a nawet nie pozwalają słuchaczowi na rozkojarzenie. Wprawdzie sama budowa utworów jest po rozbiorze na czynniki pierwsze dość osobliwa, stanowi bowiem jakby miks motywów. Motywy te podzielone frazami czy riffami z miejscem na tekst, swobodnie można by rozbudować do rozmiarów typowej płyty. Jednak dzięki takiej a nie innej budowie, utwory zawarte na płycie wydają się być kwintesencją rocka. Płyta jednoznacznie zorientowana jest na melodię, ale tworzy także specyficzną atmosferę.
Nie będę się wdawał w spekulacje jak ta płyta mogłaby brzmieć z wokalami - z tej prostej przyczyny, że uważam, że ten krążek nie potrzebuje wokaliz.
Albumu słucha się z wielką przyjemnością i nie potrzeba specjalnej zachęty do wielokrotnego odsłuchiwania płyty. Niechaj wystarczającą rekomendacją albumu Anam Cara będzie fakt, że zdarzyło mi się słuchać go pięć razy pod rząd.

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze