30.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - U » UGLY, THE - 2018 - Thanatology
UGLY, THE - 2018 - Thanatology

THE UGLY - Thanatology


THE UGLY - Thanatology

01. Thanatology
02. The Stages of Demise
03. Usurpator Vitae
04. King of Death
05. Necro Worship
06. Sons of Stench
07. Temple of the Reaper
08. Begravningshymn
09. Pallor Mortis
10. Dressed in Death pt. II
11. Necromancer (Bonus)

Rok wydania: 2018
Wydawca: ViciSolum Productions
https://www.facebook.com/theuglyofficial




Od zarania dziejów śmierć przeraża i fascynuje ludzkość, a jej ogromny wpływ na kulturę i sztukę, to temat na obszerną (i zapewne niejedną) rozprawę naukową. Dość powiedzieć, i to niezwykle skrótowo, że muzyka, a zwłaszcza metalowa, czerpie inspiracje z tego nieokiełznanego przez ludzkość zjawiska w sposób iście łapczywy. Można śmiało rzec, że z założenia obrazoburczy i ohydny black metal, bez odniesień do kresu ludzkiego żywota praktycznie by nie istniał.
Podobnie jak wiele innych zespołów, tak i szwedzka grupa The Ugly doskonale odnalazła się w tym temacie ze swoim trzecim w dorobku albumem, o wszystko mówiącym tytule: „Thanatology”.

Ta płyta to dobry przykład klasycznego skandynawskiego black metalu, który stylistycznie nie odbiega znacząco od wydanego w 2015 roku „Decreation”. Miłośnikom takiego grania nie powinien pozostać obojętnym, gdyż niniejsze wydawnictwo ma wszystko co dla gatunku znamienne: szorstkie brzmienie, szybkie i tnące niczym brzytwa partie gitarowe oraz intensywna praca perkusji z szaleńczymi blastami, które leją się obficie lodowatym strumieniem. Całość dopełnia zgrzytliwy, miejscami przeciągły wokal, często swym niespiesznym tempem w lekko w opozycji do muzycznej sieczki. Zespół konsekwentnie trzyma się już wcześniej obranego stylu i nie mami słuchacza niepotrzebnymi ozdobnikami. Nader umiejętnie spożytkował nadmiar sił, co przełożyło się na 11 całkiem udanych kompozycji. Mocnych i kąśliwych, z odpowiednio, choć niezbyt drastycznie, zróżnicowaną dynamiką każdej z nich.

Skoro o klasyce mowa - w notce prasowej dołączonej do płyty napisano, że „Thanatology” brzmi jak Dark Funeral, Necrophobic, Watain czy Marduk. Owszem, gdzieś w tym wszystkim przebrzmiewają całkiem wyraźnie ich echa, ale do tych ostatnich, w mojej całkowicie subiektywnej ocenie trochę im jednak brakuje. Co prawda za perkusyjną furię odpowiada Fredrik Widigs, ten sam, który dopełnia dzieła zniszczenia u boku Morgana i Mrotuusa, ale pod względem prezentowanego klimatu „Thanatology ” nie jest aż tak dzika i ma jakby mniej tej pierwotnej i ekstremalnej brutalności. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia ze słabym albumem. Absolutnie nie. Prezentuje się nawet okazale - wściekły i ostry, ale przy tym nieco bardziej wyważony i wcale nie ukierunkowany na przekraczanie granic muzycznej ekstremy. Szybkich i agresywnych partii muzycznych znajdziemy tu pod dostatkiem, ale muzyka na niniejszym albumie nie sprawia wrażenia aż tak bluźnierczej i jadowitej jak dokonania wspomnianych wcześniej protagonistów black metalu - Watain i Marduka. Po prostu najnowsze wydawnictwo The Ugly ma zdecydowanie inny charakter. W tym co prezentuje sobą „Thanatology” sporo jest melodii, ale też bez przesady. Utwory płyną ponuro jeden za drugim, a pierwsze cztery praktycznie brzmią jak jedna całość, zaś funeralna aura ma tu pierwszorzędne znaczenie. Zaznaczyć trzeba, że płyta jest jednolita, ale nie monotonna. Taki „Necro Worship”, na przykład, ma diabelsko thrashowy charakter, a przy „Sons of Stench” zespół jakby złapał drugi oddech i uderzył ze zdwojoną siłą.

„Thanatology”, z okładką na wzór utytłanego w posoce archaicznego podręcznika anatomii, jak sam tytuł sugeruje, zabiera słuchacza w świat ponurej i dojmującej muzyki o dużych pokładach energii. To płyta z jednej strony na swój sposób ciekawa, z drugiej zaś, to wciąż kawał solidnego skandynawskiego black metalu, bardzo dobrze wszystkim znanego i wydawać się może, że wyeksploatowanego do cna. ale The Ugly świetnie się w tym czuje i realizuje.

7,5/10

Robert Cisło
Komentarze