30.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Książki » SLASH - W jamie węża - PAUL STENNING
SLASH - W jamie węża - PAUL STENNING

Paul Stenning
SLASH
“W jamie węża”


slash

Rok wydania: 2018
Wydawca: In Rock





Niemal każdy, kto kiedyś postanowił nauczyć się grać na jakimś instrumencie został zainspirowany Jedną-Z-Tych-Ważnych-Muzycznych-Person. Na niektórych wpłynął Nikola Paganini, na innych Jimi Hendrix, a na jeszcze innych Louis Armstrong. Mnie na przykład do sięgnięcia po gitarę skusiła solówka z „Give in to me” Michaela Jacksona, w wykonaniu Slasha z Guns N’Roses. Zresztą „Gunsi” zawsze byli gdzieś blisko mnie, zapewne z powodu ich nieziemskiej popularności w pierwszej połowie lat 90.

I oto mam przed sobą biografię tego jednego z największych gitarzystów muzyki rockowej. Autor tekstu, Paul Stanning (mający na koncie publikacje np. o AC/DC, Metallice oraz Iron Maiden), swoją opowieść zakończył na 2007 roku, ale za sprawą posłowia w wykonaniu Roberta Filipowskiego tekst został zaktualizowany i zahacza o 2018 rok. Dla porządku należy wspomnieć o osobie tłumacza części zasadniczej (Katarzyna Jokiel-Paluch) i wydawnictwie, które książkę wydało (In Rock).

Ponieważ książka w wydaniu polskim posiada dwóch autorów, postanowiłem podzielić jej ocenianie na dwie części. Pierwsza, autorstwa Paula Stanninga, to sztampowy rys biograficzny: autor przedstawia gitarzystę począwszy od czasów szkolnych, kiedy to zaczyna on uczyć się grać na gitarze, następnie zakłada kolejne kapele. Przyglądamy się tym trzem najważniejszym (Guns N’Roses, Slash’s Snakepit oraz Velvet Revolver). Znaczna część książki opiera się na burzliwych relacjach Slash-Axl Rose, ukazanych dość stronniczo. Niestety autor nie natrudził się, by odszukać osoby, np. współpracujące z zespołem podczas ogólnoświatowej trasy „Use your illusion” i poznać ich punkt widzenia. Podobnie ma się sprawa, gdy przytaczane są wypowiedzi głównego bohatera – znaczna ich część to przepisane cytaty ze stron internetowych. Ciekawym, choć nie do końca jednak trafionym, krokiem Stenninga jest próba zrecenzowania albumów, które Slash wydał z „Gunsami” i swoimi dwoma pozostałymi składami. I tu znów zgrzyt, bo wg biografa każda nuta wydobyta z dowolnego Gibsona Slasha to mistrzostwo świata. Przydałoby się jednak więcej obiektywizmu, bo - umówmy się - Slash ma w swoim dorobku także nagrania przeciętne.
Niestety nie ma w tej książce również ciekawych anegdot, wypowiedzi jego współpracowników, innych muzyków, z którymi grał... Tekst Stanninga sprawia wrażenie pisanego na kolanie z równoczesnym zerkaniem do Internetu.

Zupełnie inna historia dotyczy posłowia do polskiego wydania. Tu trzeba przyznać, że Robert Filipowski bardzo dobrze przygotował się do pracy. Mamy tu przede wszystkim powody reaktywacji Guns N’Roses, są tu także polskie wątki dotyczące Dody oraz, co ważne, obiektywne spojrzenie na twórczość Slasha. Ważną częścią posłowia jest także specyfikacja sprzętu, którego używa nasz bohater, są także wypowiedzi znanych osób o gitarzyście oraz miniankieta. To dopiero od polskiego autora dowiadujemy się, że Slash to nie tylko te trzy wspomniane wyżej kapele. Myślę, że gdyby to Robert Filipowski podjął się napisania całej biografii od początku, wyszłoby to książce na dobre. A tak niestety mamy średniej jakości książkę, która dostarcza niewiele nowego. No, może poza całkiem fajnymi fotografiami.

Mariusz Fabin
Komentarze