31.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » OBSCENITY - 2018 - Summoning the Circle
OBSCENITY - 2018 - Summoning the Circle

OBSCENITY - Summoning the Circle


OBSCENITY - Summoning the Circle

1. Used and Abused
2. Feasting from the Dead
3. Infernal Warfare
4. Dreadfully Embraced
5. Scourge of Humanity
6. Torment for the Living
7. Invocation Obscure
8. The Ones Concerned
9. Let Her Bleed

Rok wydania: 2018
Wydawca: Apostasy Records
Profil Facebook





Wielu twierdzi, że death metal jest już wyeksploatowany, lata świetności ma za sobą i pozostaje w tyle za obecną ekspansją nowych trendów black metalu. Trochę racji w tym jest, ale mi zawsze było z nim po drodze. Wciąż można na niego liczyć i znaleźć ciekawostki wywołujące rumieniec ekscytacji na twarzy.
Do takich z pewnością należy „Summoning the Circle”, zaprawionej w bojach ekipy Obscenity. Trzy dekady na karku i dziesięć albumów w dorobku, to nie lada co. Do tego kilka zmian, z czego ostatnie i znaczące to Manuel Siewert na wokalu i David Speckmann na basie.

O ładną okładkę zadbał w tym przypadku niejaki Misantropic-Art. Jak sam o sobie twierdzi - ilustrator wspierający metalowych artystów od 2003 roku. Ma talent, co widać, a sam obraz idealnie pasuje do klimatu płyty, która jest zbiorem dziewięciu mocarnych i posępnych kompozycji, nawiązujących do czasów świetności gatunku. Kompozycji bardzo dobrych. Niezwykle gęstych od dosadnych riffów i intensywnej perkusji, dopełnionych siarczystym growlem. Zespół zachował w nich pewien umiar i nie stara się być nieznośnie ekstremalny w żadnym aspekcie twórczości zawartej na niniejszym wydawnictwie. Tu i ówdzie, głównie za sprawą solówek, dodał nawet nieco melodii, ale muzyka nic a nic nie traci przez to na impecie. Cały czas jest dynamicznie i drapieżnie. Na wysokich obrotach, lecz daleko od zawrotnych prędkości. Śmiało można powiedzieć, że „Summoning the Circle” jest doskonale zbalansowanym materiałem, zachowującym pewną równowagę pomiędzy brutalnością i agresywną ekspresją a przystępnością słuchania. Zwarty jak monolit, bez podziału na lepsze i gorsze utwory, w których wszystko jest na swoim miejscu. Dzięki temu, obcowanie z dziełem Obscenity to czysta przyjemność, a nadmiar ostrych dźwięków nie rozrywa trzewi. Dzięki temu również, nie ma poczucia, że coś zostało zrobione na siłę.

Poniekąd wszystko jest tu typowe i znane z mnóstwa podobnych albumów, od olschoolowego logo zespołu, po muzyczną zawartość nośnika. Wszakże to esencja porządnego death metalu i grzechem jest tu szukać zaskakujących nowinek czy rewolucyjnych rozwiązań. Zespół nie wywraca wszystkiego do góry nogami, za co bez wątpienia należy mu się chwała i szacunek. Zaznaczyć tu jednak trzeba, iż mimo zakorzenienia w tzw. „klasyce”, „Summoning the Circle” to nie żadne nudne archaiczne granie czy muzyczna padlina, pokryte wiekowym kurzem. To krwiste i soczyste danie. Właściwie przyrządzone i ciekawie podane. Smakuje całkiem świeżo, a człek jest po nim syty i kontent.

7,5/10

Robert Cisło


Komentarze