15.08.2020
RECENZJE
SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - O » OCTOBER TIDE - 2019 - In Splendor Below
OCTOBER TIDE - 2019 - In Splendor Below

OCTOBER TIDE - In Splendor Below


OCTOBER TIDE - In Splendor Below

1. I, the Polluter
2. We Died in October
3. Ögonblick Av Nåd
4. Stars Starve Me
5. Our Famine
6. Guide My Pulse
7. Seconds
8. Envy the Moon

Rok wydania: 2019
Wydawca: Agonia Records
http://octobertide.net/





Najnowsza propozycja szwedzkiego reprezentanta doom/death metalu, grupy OCTOBER TIDE. Sprawia, że mimo lata, za jej przyczyną daje się odczuć na plecach powiew jesiennej aury.

"In Splendor Below" to już szóste wydawnictwo tejże formacji, ale pierwsze nagrane w odmienionym składzie. I jeżeli ktoś myśli, że panowie poszli w kierunku bardziej przyswajalnych form "ładniejszego" grania, niech spojrzy na samo logo. To wyraźny sygnał tego, że OCTOBER TIDE ciągnie do muzycznego podziemia, z dala od obecnie panujących trendów. Premierowe kompozycje są tego niezbitym dowodem; mają w sobie tyle światła co zakopana pod ziemią szczelnie zamknięta trumna. Oprócz nieprzeniknionego mroku emanują chłodem, grobową atmosferą. Myślę, że nikt nie poczuje się urażony jak wspomnę ostatnie oblicze PARADISE LOST - tak, Szwedzi poruszają się w podobnych klimatach, ale w ich przypadku daje się wyczuć większą szczerość, naturalność. Do tego można dodać depresyjno - melancholijny sznyt, który od lat jest obecny w twórczości grupy KATATONIA, z tą jednak różnicą, że twórcy „Winged Waltz” są dalecy od łagodzenia brzmień. Również i sama okładka, na której widnieje jakby zmumifikowana zjawa/duch na tle leśnego pejzażu, dławi jakiekolwiek przebłyski radości. Nie inaczej mają się sprawy jeżeli chodzi o całościową oprawę wizualną - forma oraz projekt tekturowego opakowania (oraz książeczki) dokładnie wpisują się w ponury klimat, którego dopełnienie stanowią depresyjne dźwięki. Osiem utworów, jakie zwiera "In Splendor Below" to nic innego jak doomowa przeprawa przez morze goryczy i smutku. Próżno tu szukać pokrzepienia duszy, pozytywnej iskry, bo te elementy w tym przypadku zostały całkowicie wyparte. Co prawda pojawiają się delikatniejsze wtrącenia, nastrojowe zagrania, ale ich rola ogranicza się w zasadzie do budowania specyficznej atmosfery utrzymanej w odcieniach szarości. Również i same melodie, których chwytliwość jest raczej stonowana, nie tryskają emocjonalnym optymizmem. Muzyczna mgła dźwięków wspierana jest przez drapieżne wokale nadające całości jeszcze większej posępności i mniej przyjaznego oblicza. Zespół nie wykazuje skłonności do pośpiechu, powolnie sunie do przodu wedle własnego uznania, od czasu do czasu oferując słuchaczowi rytmiczne zmiany, instrumentalne smaczki tudzież gitarowe solo, co ma miejsce chociażby przy okazji dość urozmaiconego "Reckless Abandon".

Myślę, że każdy kto lubi pławić się w rozległości metalowego mroku, pogrzebowej melancholii, słuchając "In Splendor Below" poczuje się jak ryba w wodzie. OCTOBER TIDE nie porywa się na odkrywanie nowych lądów, eksperymentowanie. Panowie zdecydowali się na zgłębianie grobowości własnego oblicza i to wychodzi im naprawdę nieźle. Jestem przekonany, że szósty "długograj" Szwedów uplasuje się w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o tegoroczne premiery o doomowej specyfice.

8/10

Marcin Magiera



Komentarze