28.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2019.09.19 - STEVE BOLTON, TAKAKARMA - Piekary Śląskie
2019.09.19 - STEVE BOLTON, TAKAKARMA - Piekary Śląskie

2019.09.19
STEVE BOLTON, TAKAKARMA
Piekary Śląskie - OK Andaluzja



Artysta, który grał na wyprzedanych stadionach... Królował na listach przebojów i zjeździł pół świata z Paulem Youngiem... Gość, którego gitarę słychać chociażby na solowej płycie Richarda Wrighta z Pink Floyd... I facet z takim artystycznym CV, w chłodny czwartkowy wieczór, w domu kultury „Andaluzja” w Piekarach Śląskich, gra ci niemal pod nosem „Jumpin' Jack Flash” Stonesów. Brzmi surrealistycznie?

To był niesamowity moment tego koncertu. Steve „Boltz” Bolton poprosił o zapalenie świateł, wziął do ręki klasyczną gitarę dobro i przechadzając się wśród publiczności wykonał najpierw parę bluesowych standardów, by potem płynnie przejść do wspomnianego wyżej klasyka Jaggera i Richardsa.

Chociaż... Trudno nazwać czwartkowy występ Boltona koncertem w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. To było raczej muzyczne spotkanie z ciekawym człowiekiem. Fascynujące spotkanie... „Nie mam gotowej setlisty. Jestem jak szafa grająca, z której wyskakują kolejne utwory” - powiedział w pewnym momencie. I prezentował historię rocka, country, bluesa i muzyki pop ostatnich kilku dekad. Tylko głos, gitara i czasem gitarowy efekt wah-wah. Czułem się na tym koncercie, jakbym oglądał archiwalne odcinki „Top Of The Pops” lub kultowego niemieckiego programu „Beat Club”.

„San Francisco”, „Folsom Prison Blues”, „California Dreamin'”, „I Fought The Law”... Piękna wersja „Paint It Black”, czyli Stonesi raz jeszcze. Bolton to nie tylko znakomity gitarzysta, dysponujący ciekawym wokalem, ale również gawędziarz na całego. Wplatał między kolejne piosenki pyszne anegdoty ze swojej kariery i życia prywatnego...

Zero gwiazdorzenia. Ot, chociażby taka scenka – już po koncercie. Bolton wyszedł do publiczności, chętnie podpisywał płyty i pozował do wspólnych fotek. Ale wcześniej, na scenie zrobił sobie wspólne zdjęcie z supportującą go formacją TakaKarma, mówiąc: „To mój nowy zespół”. A TakaKarma – z waltornistą w składzie – zaprezentowała się z ciekawej strony, mimo totalnie różnego stylu od gwiazdy wieczoru. Natomiast Boltona chętnie zobaczyłbym i posłuchał w „Andaluzji” raz jeszcze – tym razem w „elektrycznym” wydaniu z reaktywowanym Atomic Rooster...





Tekst: Robert Dłucik
Foto: Grzegorz Galuba

Komentarze