25.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Dziennik Pokładowy » KRUK - Before He'll Kill You (dziennik zamknięty)
KRUK - Before He'll Kill You (dziennik zamknięty)
KRUK - Dziennik Pokładowy
a w zasadzie raport ze studia... zespół relacjonuje rejestrowanie materiału autorskiego




10.02.2009

KRUK
Before He'll Kill You

Premiera: 2009
Wydawca: Insanity records

RECENZJA



1. Lady Chameleon
2. Be a Dream
3. The Guillotine
4. Reality (It's A Foolish Cry)
5. The Escape
6. Dream Just A Dream
7. Paranormal Power Lasts
8. Out Of The Body
9. Before He'll Kill You




27.12.2008


Wpis ostatniego uczestnika sesji - perkusisty Darka.

Zaczynając od początku to oczywiście był chaos ale tak serio to propozycja chłopaków z kapeli o moim angażu do zespołu była dla mnie zaskoczeniem a jednoczesne wejście do studia i wgranie materiału graniczyło z cudem ale jednocześnie było to dla mnie dużym wyzwaniem. Do studia wszedłem 2 grudnia

i się zaczęło...
Do wgrania 9 kawałków... Nie było łatwo ale krok po kroku przy pomocy chłopaków i kochanego producenta - reżysera udało się dobrnąć do szczęśliwego końca, co nastąpiło 8 grudnia.
Reasumując moja praca nad tym materiałem nie była łatwa, pełna różnych przeżyć i stanów emocji.

PS. Kocham Mariusza
Pozdrawiam Darek Nawara.








03.12.2008


Gdy czytacie te słowa jesteśmy już po sesji nagraniowej, tak nam się przynajmniej wydaje :) .
Na pierwszy ogień poszły jak to zazwyczaj bywa bębny, później i tu was zaskoczymy gitary…
Oto co powiedział Piotr Brzychcy (gitara):

Sesja gitary…. Pierwsze gitarowe dźwięki zarejestrowaliśmy po około pięciu godzinach poszukiwań właściwego brzmienia. Reżyserka zmieniła się w kłębowisko wężowych kabli, pomiędzy którymi zapłonęły lampy mojego zacnego Engla i Marshalla, którego wykorzystać postanowił Pan Mariusz Piętka. Do tego Tube Screamery ibanezowskie rzecz jasna, no i oczywiście trzy moje ulubione ślicznotki, znaczy gitary.
Mariusz narzekał i ciągle kręcił nosem, ale w końcu uzyskał brzmienie, które wbiło nas w podłogę. Jako zwolennik klasycznych gitarowych brzmień, pochodzących wprost ze starej szafy, w pewnym momencie ja zacząłem kręcić nosem. Tak czy siak, w końcu przekonałem
się do tego, co odkryliśmy w otaczającym nas asortymencie.
Nagrywanie kilku utworów było czystą przyjemnością, wspólne poszukiwania nowych rozwiązań dźwiękowych też pozostanie w bazie dobrych wspomnień. Smutkiem napawał fakt kilku niedociągnięć, ale bądźmy szczerzy, w tej branży nie da się być w pełni zadowolonym. Drugie podejście do gitarowych zmagań zaczęło się z rańca dnia następnego. W związku z tym, że w drodze powrotnej miałem małe zwarcie na linii telefonicznej z Mariuszem, nagrywanie rozpoczęło się w chłodnej, prawdziwie jesiennej atmosferze. Poszło jak trzeba, więc jak w prawdziwym partnerskim związku, znów zaświeciło między mną i Mariuszem słońce, no może nie przesadzajmy, takie światełko w tunelu, które nieźle przełożyło się na efekty nagraniowe.
Przed wieczorem gitary rytmiczne zostały nagrane, a my opiliśmy się i w nieświadomości skasowaliśmy całą sesję!!! Trzeba będzie to kiedyś powtórzyć….

Przyszedł czas gitary akustycznej… dwunastostrunowej. W towarzystwie Krzyśka i Rafała pojawiłem się w studiu. Mariusz też się zjawił, no i wkurzył mnie, bo nie dałem rady nagrać tej dwunastki. Zaczął mi wmawiać, że mam za krótkie paznokcie, a kostką gram nierówno! Ja nierówno? No bez przesady, roztrzaskałem więc gitarę dwunastostrunową i zapomnieliśmy o temacie.

Dzień solówek nadejdzie i będzie to zapewne dzień sądny. Jeśli przeżyję to coś o tym napiszę…

Po gitarach wszedł Piotr Wierzba (bas). Oto jego spostrzeżenia:
Nagrywanie odbyło się pod opieką realizatora Mariusza Piętki w MP Studio w Częstochowie. Współpraca była bardzo profesjonalna i owocna w miłej atmosferze. Mariusz doskonale wywiązywał się z zadań jakie wynikały z całego procesu ustawiania brzmienia i nagrywania śladów gitary basowej, jak również świetnie sobie radził z problemami natury kompozycyjnej. Do samego studia od strony technicznej nie można się przyczepić. Świetnie wyposażone, komfortowe, w pełni można było się skoncentrować na nagrywaniu. Dzięki zaangażowaniu Mariusza udało się zarejestrować ślady basu w jeden dzień, co można uznać za sukces. Z czystym sumieniem mogę polecić MP Studio oraz realizatora Mariusza Piętkę każdemu basiście i nie tylko :-)

… a po basiście Krzysztof – klawiszowiec i jego instrumenty:
Organy Hammonda XB1+Leslie Macsound 500W, Piano Alesis QS 8.1, Syntezatory Korg X3, Korg OW1, Korg X5D.
Oto co Krzysztof mówi o każdym z utworów:

Cios: Dość ostry, trochę Sabbath’owski klimat z rozbudowanym wstępem. Zdecydowanie ostrzejsze brzmienie Hammonda w porównaniu do wersji Demo. Wstęp do utworu nagrany głównie na fortepianie z dodatkiem melotronu.

Taki Sen: Bez większych zmian w aranżacji, nagranie poszło bardzo szybko i sprawnie. Kilka rodzajów brzmień organowych, od ciepłych, spinetowych, do przesterowanych i charczących.

Kameleon: Utwór otwierający często koncerty KRUKA, nagrany głównie na Hammondzie z małym dodatkiem brzmień elektronicznych, ale za to z dużą ilością śladów, teraz wszystko w rękach Mariusza Piętki.

Poza Ciałem: Chyba najlepszy numer na płycie, nagrany od pierwszego “strzału”, sporo w nim energii, ale zarazem lekkości, synkopowany rytm + klasyczne brzmienie Hammonda, z umiarkowaną ilością przesteru.

Wmówią ci: Jeden z nowszych utworów zespołu, bardzo konkretny i osadzony rytm. Delikatne zmiany aranżacyjne oraz zapadający w pamięć riff gitarowo-organowy, dość długie solo Hammond + lead.

Rzeczywistość: Spokojna i klimatyczna ballada, doskonałe solo gitarowe, brzmienia klawiszowe to połączenie delikatnych smyczków w zwrotkach z ciężkim Hammondem w refrenach.

Gilotyna: Jeden z pierwszych utworów, grany jeszcze przed powstaniem Kruka. Klawiszowo dość długo nagrywany i powtarzany, duża ilość śladów (wersji brzmieniowych) o ostatecznym kształcie utworu zdecyduje miks i mastering.

Ucieczka: Utwór bardzo chętnie grany na koncertach oraz kilka razy nagrywany w studiu, tym razem w nieco zmienionej wersji, głównie za sprawą nowej, doskonałej wokalizy “Viśni”, zmianie uległa partia solowa klawiszy.

Cień: Utwór składający się z kilku odmiennych części. Ogromne, wręcz rewolucyjne zmiany w aranżacji oraz brzmieniu w porównaniu do wersji granej na koncertach, zupełnie nowa linia melodyczna.

Na końcu sesji w studio zjawił się Tomasz aby dograć wokale.

„Gdy jechałem do studia w Częstochowie, nie wiedziałem do końca czego się spodziewać. Oczywiście miałem pewne wyobrażenie, tym bardziej, że przecież w tym samym studio nagrywane było "Memories" z Grzegorzem Kupczykiem. Jednego byłem pewien- tego, że właśnie spełniają się moje marzenia. Nie krótko wcale przecież przyszło nam czekać na chwile, gdy KruK zacznie nagrywać swoją debiutancką - autorską płytę. Z KruKiem związanych było wiele wspaniałych wydarzeń, ale były również takie, których nie będziemy wspominać najlepiej. Wszystko to odkładało nagranie płyty na później. Na szczęście teraz jest czas, w którym zespół nagrywa swoją pierwszą płytę. Jaka to będzie płyta, ocenicie sami. Dla potrzeb rynkowych wokale zostały zarejestrowane w wersji anglojęzycznej i tu właśnie pojawia się nowość, ponieważ KruK od samego początku w swoich utworach śpiewał po polsku. Zdając sobie sprawę z tego, nie zamierzamy pozostawić naszych polskich fanów z tą jedną wersją utworów na płycie. Atmosfera w studio to bardzo ważna rzecz, ponieważ rzutuje ona na cały wynik pracy. W przypadku śpiewu jest o tyle ważniejsza, że każde najmniejsze niepokoje i zdenerwowania
mogłyby popsuć to, co jest w głosie najpiękniejsze. Na szczęście nagrywanie w MP Studio okazało się być przyjemnością w hardrockowej atmosferze, a realizator Mariusz Piętka pokazał, że jest po prostu dobry w tym co robi ”.
Komentarze