31.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » Magellan - Innocent God
Magellan - Innocent God



1. Invisible Bright Man (6:20)
2. My Warrior (6:53)
3. Innocent God (9:22)
4. Found (6:56)
5. Who To Believe (5:15)
6. Sea Of Detail (6:02)
7. Slow Burn (4:37)

Rok wydania: 2007
Wydawca: Muse-Wrapped Records





Przyznaję, że nie czułem wielkiego entuzjazmu składając zamówienie na ostatnią propozycję braci Gardner. Płyty pod flagą Magellan przyzwyczaiły mnie do przeciętnej i niestety stale obniżającej się jakości, a dodatkowo powiem szczerze styl uprawiania progrocka przez amerykańskich muzyków nie do końca mi odpowiada. Trent i Wayne Gardner próbują przekonać do swoich kompozytorskich i wykonawczych umiejętności od wielu lat w ramach wielu projektów, ale niestety żaden dotychczas nie ujął mnie. Jak będzie tym razem?

Już spojrzenie na listę nagrań niepokoi doświadczonego progrockfana. Jest ich siedem, mają w miarę jednakowy czas trwania, a całość przekracza nieznacznie 45 minut.
Początek pozytywnie nie zaskakuje, choć trzeba przyznać również nie rozczarowuje. "Invisible Bright Man" to typowy, twardy, magellanowski kawałek z żywym rytmem, refrenem popartym chórkiem i soczystym instrumentarium.
"My Warrior" podtrzymuje styl i poziom, a nawet przewyższa, jeśli chodzi o linię melodyczną. Tym samym nadzieje na lepsze wzrastają.
Tymczasem tytułowy "Innocent God" okazuje się zimnym prysznicem na pokładzie Magellana. Zaczyna się rockowym klimatem z jego lat niedojrzałości, by do niego powrócić po jedynie nieco wartościowszym wypełnieniu, a kończy muzycznym odpowiednikiem kwiatka do kożucha.
Kolejne "Found" oraz "Who To Believe", a szczególnie kompletnne nieporozumienie jakim jest "Slow Burn" przekreślają wszelkie szanse. Nie oznacza to oczywiście, że nie warto ich posłuchać, tak zresztą jak całej płyty, ale ostatecznie przesądzają prawdziwość tezy że, że bracia G nie są w stanie przełamać swojego fatalnego tren(t)du. Co stało się ze statkiem, na którym mimo trudnych okoliczności muzyka wciąż grała - wszyscy wiemy.
Pominięty przeze mnie instrumentalny "Sea Of Detail" to zdecydowanie najciekawszy fragment płyty i szkoda, że Magellan nie próbuje częściej pokazywać się w takim wydaniu.

Przełom zatem nie nastąpił. Dostajemy kolejny popis umiejętności wokalnych Trenta, który nie szczędzi głosu dla bogatego ilościowo tekstu. Popisy wokalne dominują zdecydowanie i jeśli ten głos mocny, głęboki, tak charakterystyczny, a przy tym nieprawdopodobnie linią melodyczną często odległy od rytmu i mimo to z nim dziwnie nie kłócący się, więc jeśli ten głos nie przypada do gustu słuchaczowi, odbiór albumu jest skazany na porażkę.
Co z tego, że muzycy dają wielokrotnie dowody, że rzemiosło muzyczne nie jest im obce. Cały problem w tym, że jest ono marnotrawione a la papka amerykańska i eksponowane w niemal komercyjnym wymiarze.
Ten wciąż pompatyczny kurs nie zaprowadzi Magellan do portów progresywnej chwały.
Szósteczka. Ledwie szósteczka, wszak nie jesteśmy w szkole.

6/10

Krzysiek Pękala
Komentarze