25.05.2020
RECENZJE
FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War

INSIDE AGAIN - Nightmode

JENNER - The Test of Time


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pain of Salvation - Scarsick
Pain of Salvation - Scarsick

1. Scarsick
2. Spitfall
3. Cribcaged
4. America
5. Disco Queen
6. Kingdom Of Loss
7. Mrs Modern Mother Mary
8. Idiocracy
9. Flame To The Moth
10. Enter Rain

Rok wydania: 2007
Wydawca: Inside Out




Pamiętam, że kiedy pierwszy raz zetknąłem się z tą płytą byłem totalnie załamany, rozczarowany i wprost nie mogłem uwierzyć w to ze nagrała to jedna z najbardziej cenionych według mnie grup progmetalowych.
Moje rozczarowanie sięgało zenitu tym bardziej, że miałem już zamówione bilety na koncert promujący ten album i wizja słuchania tego cuda na żywo wzbudzała we mnie pewne obawy.
Po kontrowersyjnym albumie ''Be'' zespół po raz kolejny postanowił zaskoczyć swoich fanów kolejnymi eksperymentami muzycznymi. Tym razem jednak posunął się chyba za daleko, a zwłaszcza dwa utwory z tej płyty wzbudzają skrajne emocje.
Pierwszy to ''America'' - szybka, skoczna melodia zupełnie nie pasująca do tego co Szwedzi prezentowali do tej pory, ponadto przewijające się banjo... Masakra, a dalej jeszcze gorzej. W ''Disco Queen'' zespół odjechał maksymalnie od kanonu rocka. Początek jak ze starej płyty, a dalej dyskotekowy rytm i ten przezabawny chórek niczym Bee Gees, ale dopiero refren powala naprawdę, natomiast później przemienia się to w szybką rockową łupankę. Nie to nie Pain of Salvation, to nie może być prawda - takie właśnie były moje odczucia po pierwszych przesłuchaniach tej płyty. W miarę zbliżającego się koncertu zacząłem się przysłuchiwać bardziej temu albumowi i muszę przyznać, że coraz bardziej zaczął on do mnie trafiać, gdyż poza wcześniej wspomnianymi utworami fałszującymi nieco obraz tej płyty znajdują się tu również kompozycje zawierające esencję POS. Utwory takie jak ''Scarsick'', czy ''Spitfall'' w pełni oddają klimaty do jakich zespół wcześniej nas przyzwyczaił na innych swoich wydawnictwach. Są ciężkie melodie, mocne riffy, wygładzone refreny i emocje w wokalu Daniela, są także i spokojniejsze kawałki. Fantastyczne wokale w ''Kingdom Of Loss'' pozwalają na chwile odprężenia, do tego jak zwykle bogate instrumentarium i gitarowe solo w końcówce utworu - prawdziwy miód na uszy. Płyta ta w swoim założeniu miała być długo oczekiwanym następcą ''Perfect Element Pt.1'', ale raczej nie do końca się to założenie spełniło. Muzycznie jest na pewno znacznie słabsza od poprzedniczki, jednak nie do końca jest tak źle. Nie da się tej płyty zaakceptować od razu, jednak dłuższe obcowanie z nią pozwala dostrzec pewne skrywane przez nią smaczki. W moim przypadku duży wpływ na jej postrzeganie miał również koncert, który pozwolił spojrzeć od nieco innej strony, zwłaszcza na dwa najbardziej kontrowersyjne utwory.
Album kończy świetnym ''Enter Rain'' z miękką melodią szarpaną co jakiś czas gitarami i charakterystycznym głosem Daniela. Całość jak zawsze w przypadku Szwedów jest zrealizowana na najwyższym poziomie nie pozostawiając nic do życzenia. Pozostaje czekać na kolejne albumy Pain Of Salvation, ale mając na uwadze roszady w składzie, może to troszkę potrwać.


Ocena: 8,25

Michał Walczak
Komentarze