25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pendragon - 2008 - Pure
Pendragon - 2008 - Pure



1. Indigo (13:44)
2. Eraserhead (9:05)
3. Comatose (I View From The Seashore) (7:41)
4. Comatose (II Space Cadet) (4:02)
5. Comatose (III Home and Dry) (5:55)
6. The Freak Show (4:26)
7. It's Only Me (8:16)

Rok wydania: 2008
Wydawca: Toff Records




Pendragon przez lata swojego istnienia dopracował się rozpoznawalnego stylu. Stylu, który z czasem zaczął zespół ograniczać i sprawiał, że kolejne wydawnictwa były do siebie bardzo zbliżone. Oznaką zmian był wydany w 2005 roku album Believe. Zespół odszedł od pewnej sztampy, która zaczynała się wkradać w ich twórczość i zaryzykował. Opłacało się, krążek został przyjęty z entuzjazmem, a idąc za ciosem, grupa zarejestrowała album Pure.

Już pierwsze dźwięki zwiastują kolejny krok w rozwoju zespołu, i wprowadzanych zmian. Klawisze przestały odgrywać niemal pierwszoplanową rolę, a utwór Indigo jest wręcz surowy w swym brzmieniu. Uwagę zwraca praca Scotta Highama, który miejmy nadzieję na dłużej zagości za zestawem perkusyjnym. Jego gra nadaje wydawnictwu mocy i motoryki. Kolejnego szoku, słuchacz doznaje od pierwszych sekund Eraserhead. Czy to jeszcze Pendragon? Pewnie niejednej osobie takie pytanie przeszło przez myśl. Ten utwór łączy w sobie charakterystyczną pendragonową melancholię i delikatność z rockową ekspresją oraz nowoczesnym rockiem. Oczywiście zespół nie zapomniał jak grać w nastrojowych klimatach bo w takimi utworami niewątpliwie są The Freak Show oraz wyciszone, akustyczne It's Only Me. Z drugiej strony pojawiają się wręcz metalowe motywy, jak chociażby gitarowo-perkusyjny atak w Comatose (I View From The Seashore). Tak ostro ten zespół nigdy do tej pory nie grał a ten fragment potrafi wyrwać z butów.

Płyta Pure w roku swego wydania mocno zamieszała w podsumowaniach, ale trzeba jasno stwierdzić, zę Pendragon w swej dość długiej karierze zrobili coś co nie każdemu wyszło na dobre, nie każdemu się udało. Zmodyfikowali swój styl, dostosowując go do wymogów współczesności nie tracąc ani swego "ja" ani fanów, którzy w przypadku tego zespołu zawsze byli wyjątkowo lojalni.

9/10
Komentarze