14.12.2019
RECENZJE
DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » Hackett, Steve - 1998 - The Tokyo Tapes
Hackett, Steve - 1998 - The Tokyo Tapes
CD1
1. Watcher Of The Skies (8.59)
2. Fiding The Colossus (3.32)
3. Firth Of Fifth (9.32)
4. Battlelines (6.42)
5. Camino Royale (9.05)
6. The Court Of The Crimson King (7.39)
7. Horizons (1.53)
8. Walking Away From Rainbows (3.46)
9. Heat Of The Moment (4.06)
10. In That Quiet Earth (4.02)
11. Vampyre With A Healthy Appetite (7.26)
12. I Talk To The Wind (5.27)

CD2
13. Shadow Of The Hierophant (7.14)
14. Los Endos (6.54)
15. Acoustic Medley (2.29)
16. The Steppes (6.47)
17. I Know What I Like (5.51)
18. Firewall (studio track) (4.40)
19. The Dealer (studio track) (4.21)

Rok Wydania: 1998
Wydawca: Inside Out




Nie jestem wielkim zwolennikiem wydawnictw koncertowych, i szczerze powiedziawszy rzadko mi się zdarza kupowanie takowych płyt, rzadko nie znaczy jednak nigdy.
Istnieje jedna koncertowa pozycja, którą wyjątkowo cenię: koncert Steva Hacketta - "The Tokio Tapes" z 1996 roku.

Dlaczego właśnie ten koncert jest taki szczególny? Osobowości muzyczne które towarzyszyły Hackettowi 16 i 17 grudnia 1996 roku w Tokio sprawiły, że wydarzenie to urasta do rangi historycznej. Hackettowi na jednej scenie obok siebie, udało się bowiem zgromadzić: Johna Wettona, Iana Mc. Donalda, Chestera Tompsona oraz Juliana Colbecka. Chyba nikomu uważającemu się za fana muzyki rockowej nie trzeba przedstawiać tych osobowości? Zebranie w jednym miejscu ludzi którzy mieli ogromny wpływ na kształtowanie się muzycznych dzieł takich zespołów jak Genesis, King Crimson, UK czy Asia, to nie lada wyczyn. Skład personalny skupiony wokół "hackettowej" gitary sprawił, że wyjątkowy był również repertuar tegoż koncertu, składający się w dużej części z klasyków wcześniej wymienionych przeze mnie rockowych ikon.
Zamieszczona na dwóch srebrnych krążkach, zawierająca ponad 110 minut porcja muzyki naszpikowana jest muzycznymi rarytasami, jak bakaliowe ciasto. Wiele rodzynek pochodzi z genesisowego repertuaru: "Watcher of The Skies", "Firth,of Fitrh", "In That Quiet Earth", "Los Endos" czy "I Know What I Like". Te "genesisowe" klasyki, wykonane wokalnie przez Wettona nabrały tutaj zupełnie innego wymiaru. Koncert ten posiada również inne rarytasy, szczególnie dwa z nich budzą u mnie wyjątkowe reakcje: "The Courts In The Crimson King", i "I Talk To The Wind" wywodzące się z "królewskiego, karmazynowego dworu". Mamy również "wettonowski" klejnocik w postaci "Battelleines" oraz "Heart of The Moment" z repertuaru Asii. Jak widać nie można nie lubić tej płyty.
Nie można też wyciągać pochopnych wniosków, że jest to jedynie progresywny koncert życzeń, bo oprócz wymienionych klasyków nie mogło rzecz jasna zabraknąć kompozycji samego mistrza. Możemy więc usłyszeć m in. przepiękną kompozycję "Shadow of The Hierophant" wywodzącą się z pierwszej solowej płyty Hacketta, tej która ujrzała światło dzienne się w 1975 roku, kiedy to Hackett był jeszcze członkiem "genesisowego" bractwa. Mamy jazzujące "Camino Royale" z "Highly Strung" czy "The Steppes" z "Defectora", akustyczną, przepiękną wersję "Horizons" z "Bay Of Kings", czy równie urzekającą "Walking of Rainbows" z "Guitar Noir"
Mało tego: na zakończenie dostajemy w prezencie dwa nowo powstałe (wówczas) utwory studyjne: "Firewall" oraz "The Dealer", które może nie powalają na kolana ale stanowią przyjemny dodatek do koncertowego dania.

Dzięki tej dźwiękowej rejestracji japońskiego wydarzenia, możemy chociaż w namiastce odczuć na własnej skórze doznań, jakie powodują dźwięki tego koncertu marzeń.
Marzenia jednak się spełniają bo już tylko dni, które szybciutko można przeliczyć na godziny dzielą nas od koncertu artysty który będzie miał miejsce w naszym kraju, oczywiście nie zobaczymy go w tak doborowym towarzystwie, jednak w tym przypadku najważniejszy jest właśnie mistrz ceremonii i jego gitara.

9/10

Marek Toma
Komentarze