28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - 0-9 » 52UM - 2010 - Superego
52UM - 2010 - Superego
52UM
1. Przedsen [3:16]
2. Ego [3:19]
3. Mały wojownik [4:10]
4. Struny [3:40]
5. Kwiaty [3:33]
6. Granice [4:27]
7. To my son [3:32]
8. Gwiazda [4:10]
9. W jasności dnia [3:50]
10. Schody [4:18]

Rok wydania: 2010
Wydawca: Offside Records
http://www.myspace.com/52um



Debiut 52UM sprzed dwóch lat był czymś wyjątkowym na polskiej scenie alternatywnej - opasłe multimedialne tomisko, na które składały się: płyta "zasadnicza", dysk z remiksami oraz DVD z awangardowymi filmami ilustrującymi muzykę. Zresztą wówczas "Szum" jawił się bardziej jako luźny projekt artystyczny, w który zaangażowało się kilkadziesiąt osób, niż regularny zespół.

Teraz 52UM powraca z nową płytą. Powraca odmieniony... Dziś to już sześcioosobowa warszawsko - zagłębiowska grupa, a "Superego" to całkiem konwencjonalny krążek. 10 utworów, niecałe 40 minut muzyki.

O ile debiut oferował szeroką paletę stylów, tak na "Superego" muzycy konsekwentnie trzymają się "zimnofalowej" ścieżki. Kłaniają się: The Cure z czasów "Pornography", Joy Division, czy też wczesna Brygada Kryzys... Wprawdzie za muzykę i słowa (z wyjątkiem utworu "Przedsen", w którym wykorzystano wiersz Tadeusza Gajcego) odpowiedzialny jest Konrad Januszek (chirurg z muzycznym zacięciem, swoją drogą to ciekawe zjawisko z tymi śpiewającymi lekarzami: czy oni urządzają jam sessions podczas nocnych dyżurów w szpitalach???), ale nie sposób pominąć roli Roberta Brylewskiego i jego charakterystycznego, niepodrabialnego sposobu gry na gitarze.

Żeby jednak nie było za różowo - "Superego" ma kilka mankamentów. Przede wszystkim - partie wokalne. Januszek niestety wielkiego głosu ani warsztatu nie posiada, tam gdzie przykryto braki różnymi nakładkami, efektami - jest ok. Ale kiedy grupa próbuje mierzyć się z przebojową, aż nazbyt wygładzoną formą ("W jasność dnia") niedostatki wychodzą na wierzch w całej okazałości. W ogóle ten utwór jest chyba najbardziej dyskusyjnym fragmentem płyty... Zwłaszcza, że pojawia się tuż po sekwencji trzech bardzo dobrych kawałków: "Granice" (słychać echa Falarka), anglojęzycznego "To my son" i "Gwiazda". Że można wypaść przebojowo i bez popadania w sentymentalizm, panowie pokazali kilkanaście minut wcześniej w "Strunach" (z fajnym tekstem "To tylko drżą/Opieszałe struny pod moją ręką/Szukając śladu - uczucia"). Zresztą teksty są mocną stroną "Superego", sporo mądrych rzeczy udało się w nich przemycić...

Jeżeli muzycy zaangażowani w 52UM myślą o następnym wspólnym albumie, powinni poważnie zastanowić się nad włączeniem do składu wokalisty z prawdziwego zdarzenia. Wtedy "zaszumią" z pełną mocą...

7/10

Robert Dłucik
Komentarze