27.02.2020
RECENZJE
CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - 0-9 » XII Alfonso - 2012 - Charles Darwin
XII Alfonso - 2012 - Charles Darwin
XII Alfonso

CD1
Vol 1: 1809-1835

CD2
Vol 2: 1836-1858

CD3
Vol 3: 1859-1882

Rok wydania: 2012
Wydawca: XII Alfonso
http://www.xii-alfonso.com




Karol Darwin, osoba która wywróciła do góry nogami postrzeganie świata. Jego rewolucyjna teoria ewolucji po dziś dzień budzi w pewnych kręgach kontrowersje a przysłowiowe „pochodzenie od małpy” zawdzięczamy właśnie obserwacjom tego wielkiego człowieka nauki.

Za zadanie opisania niezwykłego życia tej postaci zabrał się francuski zespół XII Alfonso a efektem kilkuletniej pracy jest trzypłytowy (!!!) koncept album zatytułowany „Charles Darwin”.

Teraz kilka liczb:
22 piosenki
30 kompozycji instrumentalnych
50 muzyków
70 instrumentów
76-o stronicowa książeczka
180 minut muzyki!

Prawda, że robi wrażenie? Już pierwszy kontakt z tym wydawnictwem wywołuje opad szczęki. Przepięknie wydany album z genialnie wykonaną książeczką z masą fotografii z całego okresu życia Darwina, mnóstwem rycin, przypisów i informacji uzupełniających liryki. Co ciekawe na koniec na dobrych kilku stronach mamy fotografie instrumentów, które tu się pojawiły a są to tak egzotyczne rzeczy jak np. delfinofon czyli... kręgosłup delfina o który uderza się kością z szkieletu tego zwierzęcia (to instrument pochodzący z Jemenu), argentyńska bombilla, vali z Madagaskaru czy tamani z Mali.

Trzy krążki to trzy etapy z życia naukowca. Krążek pierwszy to młodość i podróż dookoła Świata na okręcie Beagle, część druga to okres dojrzałości, małżeństwo i tragiczna śmierć ukochanej córki po kulisy powstawania dzieła życia Darwina „O powstawaniu gatunków” (‘On the Origin of Species’). Ostatni z krążków to okres od powstania wspomnianego dzieła aż do śmierci.

W sumie otrzymujemy 3 godziny muzyki, której nie sposób opisać słowami. Aranżacyjne bogactwo i przepych tu panujący wręcz oszałamia. Ogromną rolę odgrywają tu kompozycje instrumentalne, pełne naleciałości folkloru miejsc, które w swym życiu odwiedził Darwin (właśnie te fragmenty tłumaczą bogactwo wykorzystanego instrumentarium). Słuchając tych motywów odbywamy w wyobraźni, wirtualną podróż po całym Świecie. Niesamowity ogrom pracy, który włożyli w to wydawnictwo muzycy budzi najwyższy szacunek. Ta płyta to jednak nie tylko nawiązania do muzyki etnicznej. To także najwyższych lotów partie wszelakich instrumentów elektrycznych z gitarą na czele. To prawdziwie progresywny... rock? Tak o tej płycie się pisze, ale jest tu i ambitny pop czy wręcz soul.

„Charles Darwin” nie jest albumem do ogarnięcia za jednym zamachem! Powiem więcej, to płyta, która wymaga bardzo dużo czasu. Przesłuchanie wszystkich trzech krążków jeden po drugim nie wchodzi w rachubę już za pierwszym razem. Ja na początku poświęciłem na to trzy kolejne wieczory, by z przepastną książeczką w dłoniach poznawać losy Darwina. Właściwie w dniu pisania tej recenzji po raz pierwszy postanowiłem poświęcić trzy godziny (a przy dziecku i żonie nie jest to łatwe ;-)) i „połknąłem” płytę w całości – uwierzcie wspaniałe uczucie.

Nie będę się więcej rozwodził, ten album to arcydzieło, za które stawiam (chyba pierwszą moją w tym roku dychę).

10/10

Piotr Michalski




Komentarze