28.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

CETI - Oczy Martwych Miast

KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - 0-9 » ...And You Will Know Us By The Trail of Dead - 2012 - Lost Songs
...And You Will Know Us By The Trail of Dead - 2012 - Lost Songs
TOD - Lost songs1. Open Doors
2. Pinhole Cameras
3. Up to Infinity
4. Opera Obscura
5. Lost Songs
6. Flower Card Games
7. A Place to Rest
8. Heart of Wires
9. Catatonic
10. Awestruck
11. Bright Young Things
12.Time and Again

Rok wydania: 2012
Wydawca: Superball Music
http://www.trailofdead.com/




Teksańczycy dość szybko uwinęli się z nagraniem następcy znakomitego „Tao of The Dead”. Tym razem trudno mówić o klasycznym concept albumie, chociaż tematyka tekstów obraca się wokół kilku zasadniczych tematów: wojny, tyranii, despotyzmu i apatii. Promujący całość „Up To Infinity” zainspirowały ostatnie wydarzenia w Syrii, kawałek został też zadedykowany członkiniom kontrowersyjnej formacji Pussy Riot. Za naszą wschodnią granicą panowie z ToD nie będą raczej mile widziani.

Skoro wojna i tyrania to i muzyczna zawartość albumu musiała być mocna. Postanowili sobie teksańczycy pohałasować i to na całego... Na „Lost Songs” powracają do swoich korzeni. Jest ostro, surowo, ciężko uświadczyć jakieś podniosłe melodie, spokojniejszych fragmentów jak na lekarstwo. Ale ta ściana dźwięku wciąga! Oczywiście jeżeli ktoś lubi takie alternatywne, garażowe granie.

Co prawda osobiście wolę to bardziej wyrafinowane, artrockowe oblicze kapeli z Teksasu, jednak czasu spędzonego przy „Lost Songs” nie uważam za stracony.

Materiał ukazał się w trzech wersjach: podstawowej, na winylu oraz deluxe, gdzie znajdziemy o cztery kompozycje więcej plus drugi dysk z alternatywni wersjami kawałków, które trafiły na regularny kompakt. Ot, taki bajer...

7/10

Robert Dłucik
Komentarze