29.01.2020
RECENZJE
ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath

MARCIN PAJAK - Other Side

V/A - Tribute to ACID DRINKERS - Ladies And Gentlemen On Acid

HOVERCRAFT - Full of Eels

NO MORE JOKES - A Ludzie Się Patrzą...

DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pain of Salvation - The Perfect Element p1
Pain of Salvation - The Perfect Element p1
1. Used (5:23)
2. In The Flesh (8:36)
3. Ashes (4:28)
4. Morning On Earth (4:34)
5. Idioglossia (8:29)
6. Her Voices (7:56)
7. Dedication (4:00)
8. King Of Loss (9:46)
9. Reconciliation (4:24)
10. Song For The Innocent (3:02)
11. Falling (1:50)
12. The Perfect Element (10:09)

Rok wydania: 2000
Wydawca: InsideOut




Pain of Salvation należy do moich ulubionych zespołów, więc mimo że wydawnictwo nie jest najświeższe to jednak pokusiłem się o krótką recenzję jednej z najlepszych - o ile nie najlepszej - płyt w dorobku tej szwedzkiej formacji.
Płyta ta była (i jest) dla mnie kolejnym stopniem wtajemniczenia w muzykę z zakresu szeroko pojętego "prog-rocka". Ten koncept-album został podzielony na trzy części.

Pierwsza część zaczyna się nieco mocniejszym uderzeniem, lecz później zabiera słuchacza we wręcz balladowe klimaty, a zwłaszcza utwór "Ashes", który stał jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu.
Drugą część rozpoczyna nieco pokręcona "Idioglossia" z szybkim gitarowym riffem na początku, ale dalej mamy zaskakujące chwilowe nawiązanie do "Ashes", natomiast zakończeniem tej części jest utwór "King of Loss" kończący się piękną gitarową solówką.
Ostatnia odsłona tego konceptu atakuje nas mocnym wejściem utworu "Reconciliation", który znakomicie oddaje charakter zespołu - od mocniejszego uderzenia poprzez piękne gitarowe pasaże i podkład instrumentów klawiszowych, dochodząc do łagodnego, miękkiego wokalu, aby ponownie zaskoczyć silnym uderzeniem i ostrym wokalem, ale takie właśnie jest oblicze PAIN OF SALVATION.
Muzyka zespołu jest jak zawsze mocno rozbudowana, a jakość realizacji pierwszorzędna.
Lider, a zarazem wokalista i gitarzysta grupy Daniel Gildenlöw jest człowiekiem obdarzonym dość pokaźną skalą głosu co można stwierdzić po jego wokalnych "wyczynach" zawartych zarówno na recenzowanej płycie, jak i na innych wydawnictwach grupy.
Nie będę się rozpisywał dalej na temat zawartości płyty, aby nie zdradzać wszystkich szczegółów - czym mam nadzieję zachęcić część czytających do sięgnięcia po ten album.
Zaletą zespołu na tym albumie jest to, że nie dopuszcza do tego aby słuchacz się nudził, gdyż cały czas dzieje się coś interesującego, wciągającego co nie pozwala się od niej oderwać, a jak wiadomo każdy koncept-album najlepiej "smakuje" w całości.

Zwolennicy ciężkich brzmień raczej nie będą zainteresowani, ale miłośnicy spokojniejszych utworów przeplatanych mocniejszymi dźwiękami powinni być usatysfakcjonowani w 100%.
Dla mnie jest to album wybitny.


10/10

Michał Walczak
Komentarze