24.02.2020
RECENZJE
OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pearl Jam - 2013 - Lightning Bolt
Pearl Jam - 2013 - Lightning Bolt
Pearl Jam
1. Getaway
2. Mind Your Manners
3. My Father’s Son
4. Sirens
5. Lightning Bolt
6. Infallible
7. Pendulum
8. Swallowed Whole
9. Let The Records Play
10. Sleeping By Myself
11. Yellow Moon
12. Future Days

Rok wydania: 2013
Wydawca: Republic Records
http://pearljam.com




W latach 90-ych wraz z Nirvaną, Soundgarden i Alice in Chains wywrócili wszystko do góry nogami. Fala zapoczątkowana przez albumy pokroju „Nevermind” czy „Ten” spowodowała, że skostniały nieco świat rocka zadrżał w posadach by wkrótce runąć z wielkim hukiem. Zawaliły się kariery wielu zespołów z „pudel metalowymi” na czele. Ludzie mieli już dość utapirowanych fryzur i błahych piosenek o niczym. „Flanelowe koszule” opanowały umysły młodych ludzi…

Dziś po muzyce grunge pozostało w zasadzie tylko wspomnienie. Nirvany już dawno nie ma (przyczyny chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć), Alice in Chains z nowym wokalistą starają się nawiązać do dni chwały, ale dla wielu to już nie ten sam zespół, wielki comeback Soundgarden nie rzucił na kolana a Pearl Jam? Panowie mogliby zapewne odcinać kupony od sławy, nagrywać kolejne średnie bądź słabe płyty bo i tak się sprzedadzą (patrz Bon Jovi) i czerpać pieniądze z koncertów. …ale tego nie robią. Dlaczego? Może dlatego, że z tego co robią wciąż czerpią radość, bo w zespole wciąż jest chemia zbliżona do tej sprzed 20-u lat?

„Lightning Bolt” to kolejne niezwykle udane wydawnictwo zespołu. To wielki ukłon dla tradycji rocka w wielu jego odcieniach. Jest tu i szczypta psychodeli, są elementy punkrocka jest też nastrój i klimat czy przebojowe, radiowe nuty. Wystarczy posłuchać przebojowego „Getaway”, prześlicznej ballady “Sirens”, szalonego “My Father’s Son” czy lekkiego „Sleeping By Myself” by zrozumieć jakim zespołem jest Pearl Jam Anno Domini 2013. To grupa osób pełnych pasji i wigoru. Panowie pomimo 50-ki na karku czerpią radość z tego co robią, nie ma w tym wyrachowania i liczenia na szybki zysk i sukces. Płyty Pearl Jam to takie samograje, których nie można nie lubić. Niezaprzeczalny talent pana Veddera i spółki do komponowania wpadających w ucho melodii wciąż zaskakuje a źródło pomysłów wydaje się niewyczerpalne…

Pewna osoba, z którą mam przyjemność korespondować napisała mi swego czasu, że jej zdaniem to najlepszy album Pearl Jam od co najmniej 10-u lat i wiecie co? Ma rację!

9,5/10

Piotr Michalski
Komentarze