25.02.2020
RECENZJE
KING! AUTOBIOGRAFIA - Staszczyk, Księżyk

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

OZZY OSBOURNE - Ordinary Man

BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - P » Pendragon - 1993 - The Window of Life
Pendragon - 1993 - The Window of Life




1. The Walls of Babylon (10:50)
2. Ghosts (8:02)
3. Breaking the Spell (9:18)
4. The Last Man on Earth (14:46)
5. Nostradamus (Stargazing) (8:23)
6. Am I Really Losing You? (4:47)

Rok wydania: 1993
Wydawca: Toff Records







The Window of Life to moim zdaniem jeden z najlepszych albumów Pendragon. Poczynając od wyśmienitej, pełnej ukrytych znaczeń okładki a na wspanialej muzyce skończywszy album wciąga i absorbuje uwagę. Płyta brzmi bardzo dojrzale, a jednocześnie, słuchając jej, nie odnoszę wrażenia przerostu formy nad treścią, co zespołowi przytrafiło się chociażby na nieco późniejszym Not of This World.

Album rozpoczyna podniosły klawiszowy wstęp Clive'a Nolana, a sam utwór Walls of Babylon, to wspaniały otwieracz płyty. Piękne, delikatne i bardzo charakterystyczne brzmienie gitar Nicka Barretta prowadzi słuchacza do wpadającego w ucho nieco bujającego refrenu. Ghosts zaczyna się niczym ballada. Słyszymy dźwięki pianina oraz delikatny śpiew Nicka. Po chwili jednak utwór przeistacza się w pendragonowy, patetyczny monument w fantastycznymi partiami instrumentalnymi i ciekawą melodią. Warto w skrócie wspomnieć o kolejnym - Breaking the Spell, w którym pojawiają się łzawe gitary, a wkomponowany w utwór szum morza, mnie osobiście kojarzy się z niedawno zakończonym urlopem. Na płytach Pendragon normą jest, że któraś kompozycja musi przekraczać magiczne dziesięć minut, i w przypadku The Window of Life, poza otwierającym ją The Wall sof Babylon, jest to prawie piętnastominutowy The Last Man on Earth. Ten utwór to kwintesencja stylu Pendragon. Mamy zwroty akcji, przyspieszenia i zwolnienia, porywające dźwiękowe pasaże, Nolanowe harce po klawiaturze i wspaniałe solówki Nicka Barretta. Dwie ostatnie na płycie piosenki to pełen rockowego feelingu Nostradamus (Stargazer) oraz baśniowa ballada z przepięknymi partiami gitary Am I Really Loosing You?

The Window of Life to jedna z tych płyt, do których wracam najchętniej. Po średnich dwóch pierwszych krążkach i niezłym The Word, Pendragon nagrali album, który po dziś dzień jest ozdobą ich dyskografii i w moim prywatnym rankingu mieści się obok The Masquerade Overture i Believe.

9/10

Piotr Michalski
Komentarze