08.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » HIDEOUS DIVINITY - 2017 - Adveniens
HIDEOUS DIVINITY - 2017 - Adveniens

HIDEOUS DIVINITY - Adveniens


HIDEOUS DIVINITY - Adveniens

1. Ages Die
2. Sub Specie Aeternitatis
3. Passages
4. Angel of Revolution
5. Feeding Off the Blind
6. When Flesh Unfolds
7. Messianica
8. Future in Red
9. Embodiment of Chaos (Sinister cover)

Rok wydania: 2017
Wydawca: Unique Leader Records
https://www.facebook.com/hideousdivinity/





Trzeci album włoskich piewców metalu śmierci z Hideous Divinity - „Adveniens” światło dzienne ujrzał w 2017 roku. Dziewięć totalnie zakręconych numerów o łącznym czasie trwania 48 minut. Po pierwszym przesłuchaniu nasunęło mi się stwierdzenie: zabójcza wojna. Ta muzyka strzela z karabinów i dosłownie zabija słuchacza, rozdziera jego serce, po czym pozostawia dym. Słodko nie jest jak widać. Porządny kawał dobrego death metalu rodem z Włoch.

Nie ma sensu rozkładać płyty na czynniki pierwsze. Wszystkie kawałki są nader śmiertelne. Pojawiają się w nich spokojniejsze momenty, które poprzedzają potężną kawalkadę ciężkich riffów. Weźmy na przykład otwieracz „Ages Die” - słowo wstępu, po czym mamy obłędną grę muzyków i przerażającego krzykacza. „Passages” zaczyna się spokojnie, a w dalszej części następuje coś w rodzaju broni maszynowej, która jest tak potężna, że czapki z głów. „When Flesh Unfolds” powstało chyba w piekle. Smoliste brzmienie, szybkość perkusji i porąbany growl – to jest to! Równie ciekawa jest „Messianica” - szybko, zwięźle i na temat. Ostatnia pozycja to cover Sinister „Embodiment of Chaos”. Nie znam w oryginale, ale w naszym przypadku słuchacze zostają zmieceni z powierzchni ziemi.

A co z pozostałymi piosenkami? Są równie udane jak reszta. Można znaleźć w nich masę ciężkiej gry, piekielny growl, a niejednokrotnie złapać na chwilę oddech. Płytka troszkę nierówna, brakuje mi w niej dopracowania. Więcej hałasu i szybkości, a wszystko będzie w normie. Muzykom, jak i gardłowemu nie mam nic do zarzucenia. Między średnią a dobrą oceną album się zmieści.

5,5/10

Marta Misiak
Komentarze