08.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Wywiady » ÖDERBEAST - Maciek Zalasiński
ÖDERBEAST - Maciek Zalasiński

ÖDERBEAST
- Maciek Zalasiński -



oderbeast


Opolski Dworek Artystyczny to taka moja Mała Ziemiańska. W minionym tygodniu skrzyżowaliśmy tam kufle wraz z Maćkiem Zalasińskim, gitarzystą Öderbeast.




W jaki sposób powstał Wasz zespół? Jak wyglądały jego początki?


Było to tak, że wcześniej założyłem inny zespół, który bardzo szybko się rozpadł i zacząłem szukać nowego składu. Napisałem więc do Marcina [drugiego gitarzysty Öderbeast – przyp.pp.], ponieważ znałem go jeszcze z czasów gdy grał w Morderplatz i zapytałem, czy ma czas na grę w dwóch kapelach naraz. Akurat kiedy się do niego odezwałem, okazało się, że jego zespół również właśnie się rozpadł, a on tak samo jak ja rozglądał się za nową grupą. Po Morderplatz została sala prób i sprzęt, ale z samego zespołu ostał się tylko Marcin oraz perkusista. Zatem udało nam się zgrać w czasie. Przyjechałem do nich, nauczyłem się przygotowanego przez nich wcześniej materiału i poszło. Na pierwszej próbie niby już był pełen skład personalny, ale nie przetrwał on długo. Śpiewał taki Alan, który nigdy później się już u nas nie pojawił oraz inny basista, również o imieniu Michał, tak jak obecny. On wykruszył się niedługo później. Wtedy zgłosił się do mnie Michał Jarczok, z którym wcześniej graliśmy w Loctusie. Z nim mi się zawsze dobrze współpracowało, więc został przyjęty od razu. Wokalu szukaliśmy najdłużej, ale w końcu dołączył do nas Szaszłyk. Tak narodził się Öderbeast.

Próby odbywacie w Krapkowicach, ale nie wszyscy członkowie zespołu się stamtąd wywodzą, prawda?

Tak, ja i drugi Maciek, perkusista, jesteśmy z Opola i dojeżdżamy na próby razem. Szaszłyk, to w ogóle jest, że tak powiem z lasu, więc również musi dotrzeć. Ale nie mamy z tym problemu, dajemy sobie radę.

Do tej pory na YouTubie ukazały się trzy Wasze single. Pierwszy z nich, „House Of Violence” opublikowaliście w kwietniu 2018 roku. Kto jest jego autorem i dlaczego wybraliście na pierwszy ogień akurat ten utwór?

„House Of Violence” to mój, w pełni autorski numer włącznie z tekstem. Napisałem go jeszcze dla mojego poprzedniego zespołu, czyli Phimosis, ale tak jak wspomniałem wcześniej, tamta kapela nie wytrzymała nawet pół roku. Zostało mi po nim jednak trochę materiału, który żal mi było zmarnować, między innymi ten utwór. Przyniosłem go więc na próbę, razem go zaaranżowaliśmy i stwierdziliśmy, że włączymy go do repertuaru. Jak pewnie zauważyłeś nie jest on jakoś specjalnie skomplikowany, więc ograliśmy go najszybciej z całego naszego materiału, a później wybraliśmy na pierwszy singiel. Na samym początku mieliśmy też kilka niewykorzystanych riffów pozostałych po Morderplatz, ja też miałem jeszcze kilka. Ale „House Of Violence” rzeczywiście zrobiliśmy na samym początku i uznaliśmy, że się nadaje.

Co prawda, ja to wiem, ale przypomnij proszę dla naszych czytelników, gdzie zagraliście Wasz pierwszy koncert. Masz z niego jakieś szczególne wspomnienia?

Pierwszy koncert w tym składzie, który zresztą dla nas zorganizowałeś, zagraliśmy w Gliwicach, w Concepcie. Było tam trochę ciasno, ale ogólnie fajnie. Ja mam tak, że zawsze jak gram gdzieś pierwszy koncert z nowym składem i nowym repertuarem to zawsze się ogromnie stresuję. Przyznam szczerze, że na tamtej sztuce kilka razy się sypnąłem, mam nadzieję, że aż tak nie rzuciło się to w uszy.

Z Loctusem udało Ci się co nie co zwojować, miałeś nawet okazję supportować Proletaryat. Czy jednak, mimo Twojego doświadczenia, obawiałeś się o to jak Twój nowy zespół zostanie przyjęty? Na tej Waszej sztuce mieliście przyjęcie powiedziałbym nawet gorące. Ludzie skandowali Waszą nazwę.

Wydaje mi się, że po prostu ludziom, którzy przyszli na koncert po prostu się podobało. A chyba o to chodzi, prawda?

A najlepszy koncert, jaki do tej pory zagraliście to Twoim zdaniem…

K60 w Opolu w czerwcu 2018. Na tamtym koncercie było naprawdę sporo ludzi, w sumie to chyba najwięcej spośród wszystkich koncertów, które do tej pory zagraliśmy.

Zagraliście też koncert w Czechach, w Mlada Boleslav…

Tam również była świetna atmosfera, choć było jeszcze ciaśniej niż w Concepcie. Komfort gry w trakcie koncertu był horrendalny, ale przyjęcie mieliśmy świetne. Co prawda trzeba było uważać, żeby sobie nie powyrywać kabli przy każdym kroku, ale mimo wszystko bawiliśmy się przednio.

Lepsza publiczność jest w Polsce czy w Czechach?

Jeśli ludzie się dobrze bawią, to kraj nie ma znaczenia. Jednak w Czechach jest definitywnie inna mentalność, jeśli chodzi o samo przygotowanie koncertu. Przy organizacji koncertów w Polsce, mówiono nam że mamy być na miejscu np. o 15:00, choć koncert miał się rozpocząć dopiero o 20:00. Natomiast przy okazji koncertu w Czechach, który zresztą zrobiliśmy z Twoją niemałą pomocą, właściciel powiedział nam o godzinie 19:30, kiedy mieliśmy próbę dźwięku, a za pół godziny mieliśmy zaczynać koncert, że nie musimy się śpieszyć, skoro cała impreza zaczyna się dopiero o 20:00. Poza tym po naszym koncercie osłupiałem, kiedy gitarzysta Pokerface’a, po tym jak ja poszedłem do naszego auta i potem wróciłem do klubu, dał mi do ręki nasze kable, zwinięte. Kiedy wkładaliśmy z chłopakami nasz sprzęt do auta, on to zwinął, rozumiesz? Myśleliśmy, że musimy jak najszybciej zabrać nasz sprzęt i spieprzać, a nagle członek zespołu będącego przecież gwiazdą wieczoru, tak niesamowicie nas zaskakuje. To tylko świadczy o tym, że nie tylko w Europie, ale na całym świecie jest inna mentalność niż w Polsce.
oderbeast

Niedawno wygraliście też przegląd kapel w Dziergowicach organizowany przez tamtejszy Dom Kultury.

Osobiście nie lubię przeglądów muzycznych. Nie lubię tej formuły: masz 20 minut na koncert i każą Ci s********ć. Wydają Ci odgórne polecenia, do których musisz się zastosować. Moim zdaniem takie ocenianie jest bezsensowne, bo różne zespoły wykonują różne rodzaje muzyki. Zdecydowanie wolę grać normalne koncerty. Pierwszy i ostatni raz zagrałem na jakimkolwiek przeglądzie.

W tym roku wydaliście dwa kolejne single, „Lock N’ Load” i „Give Their Lives”. Czy te utwory znajdą się na Waszej debiutanckiej EPce?

Tak, te dwa kawałki na pewno znajdą się na naszym pierwszym wydawnictwie.

Czy te kawałki również wywodzą się z Morderplatzu lub Phimosisu, czy zrobiliście je już od początku do końca w tym składzie?

„Lock N’ Load” zrobiliśmy już w tym składzie. Główny riff tego numeru wyszedł do Michała. Zaaranżowaliśmy go całkowicie jako Öderbeast. „Give Their Lives” również został stworzony od początku do końca w tej konfiguracji personalnej.

Jakie macie najbliższe plany koncertowe?

Szczerze, to nie pamiętam. Żaden koncert w naszej najbliższej okolicy nie jest potwierdzony. Za niedługo mamy zagrać w tyskiej Tawernie. Mamy jakieś plany, ale na razie nic nie ujawniam.

Z jakim zespołem, spośród przez Was zapoznanych, chciałbyś dzielić scenę w najbliższym czasie?

Na pewno z Hit N’ Run. Chociaż w trakcie naszego ostatniego wspólnego koncertu publiczność nie była zbyt liczna, to udało nam się z nimi dogadać. Na pewno chcielibyśmy zagrać z nimi jakiś kolejny koncert. A wracając do meritum, Tobie chodzi zespoły, z którymi już graliśmy?

Nie tylko. Z kim byście chcieli zorganizować wspólny koncert w przyszłości?

Z Oborą i z Sekatorem. Z oboma tymi zespołami znam się od dawna i wiem, że to są dobre ziomki. W pierwszym z nich gra mój przyjaciel, a cała ta kapela robi na mnie wrażenie klasyki dzisiejszego polskiego metalu.

Jaką gwiazdę chciałbyś supportować?

Ja osobiście chciałbym zagrać przez Obituary, Anthrax i High On Fire. Ale po dłuższym namyśle, czy jest sens w wymienianiu tych kapel?

A jakie są Wasze prywatne upodobania muzyczne? Czego słuchacie na co dzień?

Każdy z nas ma zupełnie inne upodobania muzyczne. Ja osobiście lubię zagraniczny punk rock. Sam mam w sobie ten punkowy pierwiastek. A reszta zespołu? Żaden z nas nie inspiruje się przy tworzeniu jakimś utartym kierunkiem minionych lat. Każdy z nas lubi starą Metallikę i starą Sepulturę. Nasz perkusista jest fanem AC/DC. Lubimy też Iron Maiden, Motörhead, Hatebreed… Te zespoły odciskają na nas piętno, ale mimo wszystko cały czas staramy się ukształtować nasz własny styl.

Ostatnie słowo należy do Ciebie.

Co Ty chcesz usłyszeć? Subskrybujcie nasz kanał na YouTube i podążajcie za Waszymi marzeniami. Dzięki za wywiad.

Rozmawiał: Patryk Pawelec

oderbeast



Komentarze