11.08.2020
RECENZJE
STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation


Nawigacja
Artykuły » Relacje z koncertów » 2019.10.26-27 - PROG THE NIGHT V - Łódź
2019.10.26-27 - PROG THE NIGHT V - Łódź

26-27.10.2019
Prog The Night V
Łódź - Łódzki Dom Kultury





Obok niezwykle przyjemnych, letnich festiwali, ukierunkowanych na muzykę progresywną, swoją historię ciągle pisze ten, który odbywa się w dwóch etapach w Łodzi. Na wiosnę ma miejsce tutaj Prog On Days, a jesienią właśnie Prog The Night. W dniach 26 -27 w Łódzkim Domu Kultury odbyła się kolejna, piąta już edycja tego przesympatycznego Festiwalu Muzyki Artrockowej. I tak jak ciepło i barwnie w tych dniach prezentowała się jesienna aura, tak i muzyka jaka zabrzmiała w ŁDK-u pokazywała, jak wielobarwna, różnorodna i gorąca potrafi być muzyka, którą zaliczyć można do artrockowej konwencji.

W piątkowy wieczór o godz. 19.00, festiwal zainaugurowała warszawska formacja Traces To Nowhere. Zespół tworzą: Karolina Mazurska - wokal, Tomasz Niedzielko - gitary i syntezatory , Jan Kaliszewski - bas, i Michał Tobiasz - perkusja. Okładka ich debiutanckiej płyty „Up The Sun”, świetnie odzwierciedla mroczne oblicze ich muzyki ocierającej się o post rock, post metal i industrial w której ważną rolę stanowi mocny, żeński wokal Karoliny Mazurskiej. Kto zna i ceni takie formacje jak Obscure Sphinx, z pewnością był usatysfakcjonowany muzyką Traces To Nowhere.

Jako druga zaprezentowała się pochodząca z Lublina, reaktywowana grupa Acute Mind. Zespół po długiej przerwie wydal Ep-ke i pracuje aktualnie nad swoim nowym, pełnym albumem. Tego wieczoru mogliśmy usłyszeć więc sporo nowego jak i starszego materiału, z wydanej w 2010 roku debiutanckiej płyty. Ekipa Marka Majewskiego zaprezentowała soczystą, bardzo witalną porcję prog metalowych dźwięków, która pozwala z utęsknieniem wyczekiwać nowego, pełnego krążka zespołu.

Na zakończenie pierwszego z artrockowych wieczorów, wystąpiła chyba najbardziej artrockowa w tym zestawie, miejscowa formacja Let See Thin. Kto miał przyjemność uczestniczyć w tegorocznym festiwalu w Toruniu, mógł spodziewać się solidnej dawki pięknych dźwięków. Zespół powstał po rozpadzie innej łódzkiej formacji- Leafless Tree i większość składu to muzycy wywodzący się właśnie z tamtej grupy: wokalista Łukasz Woszczyński, sekcja rytmiczna Michał Dziomdziora - bas i Przemek Kaźmierski - bębny, grający obecnie na gitarze akustycznej Radosław Osowski. Nowe twarze to: klawiszowiec Paweł Wężyk i gitarzysta Maciek Włodarczyk. W takim właśnie składzie tworzą muzykę równie intrygującą i piękną. Mamy nadzieję, że nie pozostaną bezlistni jak w przypadku Leafless Tree, a barwne liście w postaci płyt studyjnych w końcu się pojawią.

Drugi festiwalowy wieczór rozpoczął się pół godziny wcześniej, ponieważ zaprezentować się miały aż cztery formacje. Podobnie jak poprzedniego dnia, rozpoczął zespół pochodzący z Warszawy - The Third Project. Było to absolutnie pierwsze ich zetkniecie ze sceną. Mimo że jeszcze nigdy nie mieli przyjemności zaprezentować się na żywo, mają już w swoim dorobku płytę studyjną - „When Remembrance Becomes A Thing”. Na początku występu, mieli pewien problem z odpowiednim ustawieniem dźwięku, ale w dalszej fazie koncertu było już zdecydowanie lepiej. Muzyka The Third Project przejawia fascynację dokonaniami klasycznych zespołów lat siedemdziesiątych, zwłaszcza King Crimson, ELP, YES czy Deep Purple…

Pora na metalowa hordę - formację Tenebris. To najostrzejszy punkt tegorocznej edycji Prog The Night. Obecność na tej scenie Łodzian nikogo już chyba nie dziwi. Wystąpili tutaj nie po raz pierwszy, a metal który tworzą, zawiera bezsprzecznie wiele progresywnych pierwiastków. Tego wieczoru zaprezentowali się zdecydowanie lepiej, niż podczas poprzedniego występu na tej scenie. Świetne brzmienie, prowokowało do poruszania głową (mimo braku długiej czupryny). Zagrali wiele ze swojej ubiegłorocznej płyty „Legendarna”, dzięki której zrobiło się bardzo słowiańsko, ale był i wcześniejszy materiał , w którym muzycznie Tenebris wskrzeszał ducha formacji pokroju Cynic, czy Pestilence.

Mimo muzycznego ciężaru, Tenebris nie udało się jeszcze wyrwać większości publiczności z krzesełek. Sztuka ta udała się natomiast ekipie z Leszna. Retrospective kontynuuje koncertową promocję swojej najnowszej płyty „Latent Avidity”. Nie dziwi więc, że koncertowy set składał się w dużej mierze z nowych kompozycji (aż sześć z ośmiu, które znalazły się na premierowej płycie) Było jednak miejsce na retrospectivove retrospekcje, w postaci kilku wcześniejszych utworów (głównie z poprzedniego albumu „Re; Search”) Frontman zespołu - Jakub Roszak, jak zwykle tryskał tego wieczoru sceniczną energią. Miłym akcentem było wspólne odśpiewanie przez Jakuba Roszaka i Beatę Łagodę kompozycji, „Ocean Of a Little Rhoughts” (skojarzenia z Peterem Gabrielem i Kate Bush bardzo wskazane), oraz zagrany na bis energetyczny „The End Of Their World”.

Tak się składa, że zarówno Retrospective jak i Strasabout miałem przyjemność oglądać na żywo, w bardzo krótkim od siebie okresie czasu, w dwóch chyba najbardziej progresywnych domach kultury w Polsce: piekarskiej „Andaluzji” i w Łódzkim Domu Kultury. Tym razem ich kolejność była odwrotna. Ten jesienny festiwal zamykał białostocki Starsabout. Podobnie jak w Piekarach Śląskich tak i tutaj w Łodzi , zabrali publiczność swoją klimatyczną muzyką w inny wymiar. Można było poczuć się, jak w nieważkości Takie kompozycje jak: „Longing For Home”, czy „Black Rain Love”, jeszcze długo siedziały w głowie, po koncercie.

Prog The Night, to oczywiście nie tylko to, co widać i słychać ze sceny Łódzkiego Domu Kultury, ale cała festiwalowa otoczka. To co działo się poza sceną, nie nadaje się raczej do relacji. Bardziej jako temat powieści obyczajowej.









Tekst: Marek Toma
Zdjęcia: Michał Majewski
Komentarze