14.12.2019
RECENZJE
DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - W » Walsh, Steve - 2005 - Shadowman
Walsh, Steve - 2005 - Shadowman


1. Rise
2. Shadowman
3. Davey and the Stone that Rolled Away
4. Keep on Knockin
5. Pages of Old
6. Hell is Full of Heroes
7. After
8. The River
9. Faule Dr. Roane (bonus track)
10. Dark Day (bonus track)

Rok wydania: 2005
Wydawca: Frontiers Records




Gdzieś na pograniczu symfonicznego rocka, hard rocka i rocka progresywnego, Steve Walsh umiejscowił swój album - "Shadowman". Oprócz tego, że jest szalenie zmienny, jest też bardzo nowoczesny. Tylko wokal Steve'a sprawia wrażenie, że nie mamy do czynienia z jakimiś młodymi wilkami sceny progresywnej.
Jednak wbrew pozorom to młodzieńcza werwa jest atutem tego albumu. W sumie chyba nie po to wydaje się album solowy, aby brzmieć jak macierzysta formacja...

Steve Walsh zafundował nam swoim solowym albumem prawdziwą huśtawkę nastrojów - od zachwytu po konsternację. Szczególnie w połowie albumu dziwne rytmy i instrumenty perkusyjne zmuszają słuchacza do zatrzymania się chwilę nad utworem i zastanowienie, czy taka estetyka przystoi jeszcze muzyce rockowej... Na płycie muzycy nie stronią od bardzo ciężkich zagrywek - niemal heavy metalowych riffów, czy innych smaczków. Niektóre kompozycje są zorientowane na soczystego rocka - nie przymierzając w stylu ZZ TOP, inne na lekki AOR. Oczywiście nie mogło zabraknąć nawiązań do Kansas. Jednak skrzypce pojawiają się dopiero wyraźniej w utworach bonusowych (i wydają się być odegrane z syntezatora). Natomiast we wkładce wyczytamy, że w utworze "After" pojawił się właśnie David Ragsdale.
To co podoba się mi się w kompozycjach zawartych na albumie, to melodie i przestrzeń...
Album broni się również jako całość. Kompozycje nie są oderwane od ogólnego założenia, mimo iż bywają stylistycznie odmienne. Jest jednak coś co spina je wspólną klamrą.

Steve Walsh na swoim albumie "Shadowman" zaskakuje. Utwory brzmią świeżo, mimo tego, że zbudowane są na klasycznych patentach. Czysta produkcja i smaczki, potęgują jednak wrażenie obcowania z materiałem na wskroś nowoczesnym. Może i płyta nie rzuca na kolana, "Shadowman" jest jednak albumem solidnym i godnym polecenia.

8/10

Piotr Spyra
Komentarze