09.12.2019
RECENZJE
ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web

FRONTBACK - Don't Mind the Noise

VISION DIVINE - When All The Heroes Are Dead


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - A » ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement
ANVIL - 2018 - Pounding the Pavement

ANVIL - Pounding the Pavement


ANVIL - Pounding the Pavement

1. Bitch in the Box
2. Ego
3. Doing What I Want
4. Smash Your Face
5. Pounding the Pavement
6. Rock That Shit
7. Let It Go
8. Nanook of the North
9. Black Smoke
10. World of Tomorrow
11. Warming Up
12. Don’t Tell Me

Rok wydania: 2018
Wydawca: Steamhammer






Kanadyjski Anvil działa nieprzerwanie od 1981 roku. Z tak bogatej dyskografii mam tylko „Pounding the Pavement” sprzed roku. Dopiero od niedawna, ale mam. Długo jednak zwlekałam, by tego posłuchać, a kiedy płyta wylądowała w odtwarzaczu to wszystko się wyjaśniło: klasyczny hard ‘n’ heavy tyle, że w marnym wykonaniu.

Zaczynamy od „Bitch in the Box” - pierwsze riffy mówią o heavy metalu, mocno zakorzenionym w Judas Priest i Accept. Są to akurat grupy przeze mnie nielubiane, a wykonanie Anvil jest do nich bardzo zbliżone. „Ego” to rock and rollowy numer, mknie szybko, ale nie ma w nim niczego ciekawego. Sex, drugs & rock and roll. „Doing What I Want” brzmi jak fałszywy hard rock. Nie ma tutaj mocy, która w tej muzyce jest najważniejsza. „Smash Your Face” to kolejny krok wstecz. Heavy metalowe gitary może brzmią fajnie, ale jeśli chodzi o cały utwór to jest mało przejrzysty, nie wyróżnia się żadną zaletą. Tytułowy kawałek to instrumentalny majstersztyk. Przez te 3 minuty nie trudno się nudzić. „Rock That Shit” ponownie wita nas hard rockowym pazurem. Potem jest odrobinę lepiej, ale to i tak kropla w morzu, więc pastwić się nie będę. „Let It Go” ciągnie za sobą resztki rock and rolla, który ledwo się trzyma na nogach. „Nanook of the North” to 6 minut marnej jakości rockowo-metalowej muzyki. Za to „Black Smoke” wystrzelił szybkim rock and rollem. Szybkość wysuwa się na pierwszy plan i to dodaje siły do działania. „World of Tomorrow” to niczym niewyróżniająca się piosenka, więc przejdę do „Warming Up”, które opętańczo sunie do przodu, ale nie robi tego w sposób ciekawy i interesujący. „Don’t Tell Me” jako bonus się nie sprawdza. Nie ma nawet sensu wypisywania wad mu towarzyszących.

Kanadyjczycy nie popisali się na „Pounding the Pavement”. Muzyka jest wtórna, pozbawiona oryginalności i klasy. Ocena będzie niska, bo i sam album jest słaby. W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak posłuchać innych płyt Anvil, bo ta nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia.

2/10

Marta Misiak
Komentarze