29.05.2020
RECENZJE
ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » NICOLINI, ENIO AND THE OTRON - Cyberstorm
NICOLINI, ENIO AND THE OTRON - Cyberstorm

ENIO NICOLINI AND THE OTRON - Cyberstorm


ENIO NICOLINI AND THE OTRON - Cyberstorm

1. Cyberstorm 04:03
2. Ramses W45 03:47
3. Planet X 04:20
4. 5th Dimension 02:31
5. Warp Machine 04:24
6. ISS Armada 04:17
7. Anthios 03:55
8. Nanoids in My Head 02:55
9. Night of the Hunt 05:17
10. Timeless Love 04:06

Rok wydania: 2019
Wydawca: Buil2Kill Records






Jeśli jesteście metalowymi poszukiwaczami, lub nawet archeologami, być może mówi wam coś nazwa Unreal Terror. A może włoska doomowa marka The Black? Wspólnym mianownikiem tych zespołów jest osoba basisty Enio Nicolini, który oprócz tego że nagrywał solo, powrócił całkiem niedawno na scenę projektem sygnowanym własnym nazwiskiem, mianowicie ENIO NICOLINI AND THE OTRON. Pierwszym krążkiem kwartetu jest „Cyberstorm”.

Przyznam, że potrzebowałem różowych okularów... Początkowe moje wrażenie, przesłonięte było optymizmem płynącym z chęci konfrontacji obecnego materiału tworzonego przez Enio, z jego dziedzictwem... i możliwe że dzięki temu nie rozstałem się z „Cyberstorm” po pierwszym odsłuchu. Na płycie znajdziemy bowiem dość surowy, żeby nie powiedzieć, toporny metal, okraszony śladowymi ilościami elektroniki, która robi bardziej za przester czy przeszkadzajkę. Efekt jest zaskakujący i może się spodobać pewnemu gronu odbiorców. Ale to trochę tak jakby do składu Motorhead dodać klawiszowca... który właśnie popsuł swój zestaw... Sporo tłumaczy geneza zespołu. Oryginalnie nagrania powstały jako solowa płyta Nicoliniego zawierając jedynie wokal, bas i bębny. Muszę przyznać że zatrudnienie za mikrofon Bena Spinazzoli nie podnosi wartości artystycznej. Dysponuje on niezbyt porywającym głosem a i partie wokalu nie wnoszą dodatkowej melodyki. Często wręcz raczy nas melodeklamacjami. Jeśli miałbym wypunktować kolejne motywy pojawiające się na płycie, byłyby to raczej zarzuty. Damski wokal w „Issarmada” do zdecydowanie ślepy zaułek. A niegłupi patent w utworze przedostatnim jest powtórzony zbyt wiele razy pod rząd. Zdoła się znudzić chwilę po tym jak już zacznie wam się podobać.

Sam zamysł i konwencja w porządku. Jak wspomniałem surowe brzmienie, plus nieco kosmicznego tła, może brzmieć intrygująco. Jestem na „tak”. Jednak wokal, po prostu mi nie leży i moim zdaniem psuje efekt. Kolejne utwory nie powodują wprawdzie grymasu zażenowania, ale też potrzeba sporo dobrej woli, żeby uznać „Cyberstorm” za płytę udaną. Jeśli miałbym określić album jednym słowem byłoby to trywialne „niegłupi”, bowiem nie mogę jednoznacznie przekreślić tej płyty. Ale, jeśli kiedyś trafię na kolejny album firmowany nazwiskiem Nicolini, na pewno w pierwszej kolejności sprawdzę skład...

4/10

Piotr Spyra
Komentarze