06.07.2020
RECENZJE
ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2

SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - W » WALKYRYA - 2018 - The Invisible Guest
WALKYRYA - 2018 - The Invisible Guest

WALKYRYA - The Invisible Guest


WALKYRYA - The Invisible Guest

1. Black Hills
2. Open Grave
3. All the Time
4. Drive Angry
5. Evil Clown
6. Venom Tears
7. Out of Brain
8. March or Die

Rok wydania: 2018
Wydawca: Time to Kill Records
https://www.facebook.com/walkyryaband/






Przyczynkiem do sięgnięcia po nowy album WALKYRYA była ich trasa koncertowa i fakt że w jej ramach zagoszczą w naszym kraju dzięki M-ART. Drugi pełny krążek włoskich thrasherów bardzo przypadł mi do gustu.

Płyta zawiera osiem kompozycji, ale każda z nich to konkretny cios. Kwartet para się muzyką, którą przyrównałbym do klimatów TESTAMENT z domieszką heavy i groove pokroju naszego BLACK RIVER. Wrażenie to pogłębia głos wokalisty, który operuje między głęboką chrypą prawie growlową a'la Chuck Billy, a bardziej melodyjnymi frazami które przyrównałbym do Maćka Taffa. Całkiem fajnie się tego słucha. Mięsiste ciężkie riffy, soczysta sekcja, a wraz ze wspomnianym porządnym wokalem, wszystko dobrze zmiksowane. Wsłuchałem się też w kilka samodzielnych partii basu, które potrafią przykuć uwagę. Zresztą solówek też nie mają się co wstydzić. Są sporą ozdobą kompozycji.

Od pierwszego strzału spodobało mi się kilka kawałków, to istne headbangery. Na otwarcie jest naprawdę nieźle, ale już drugi "Open Grave" należy do moich faworytów (melodia przypomina mi SENTENCED, może też zasugerowałem się tekstem). Następnie "All the Time" powoduje że uśmiech aprobaty nie schodzi z twarzy. I tak jest z kolejnymi kawałkami. Najbardziej jednak wyróżniłbym "Evil Clown" który wprowadza nieco niepokoju. Ciekawie brzmi samodzielna gitara na otwarcie, jak i melodia w refrenie.

Przyznam się, że lubuję się w gatunku, ale niezbyt często coś jest w stanie tak mile mnie zaskoczyć. Jeśli chodzi o thrash, to najfajniejszy nowy band, jaki do mnie trafił odkąd odkryłem LEECH.

Sztos!

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze