29.09.2020
RECENZJE
EXLIBRIS - Shadowrise

THE BLACK NOODLE PROJECT - Code 2.0

KRŮK - Nibykwiaty

SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - H » H-ONE - 2020 - MMLXIX
H-ONE - 2020 - MMLXIX

H-ONE - MMLXIX



H-ONE - MMLXIX
1. Toxic Cloud
2. Save It : Kill Yourself
3. Hitting a Wall
4. 2069
5. Abyssal
6. 7th
7. Strength and Silence
8. Bland World
9. The Light
10. Utopia
11. I Don't Give a Fuck (ft. David Sidilarsen)

Rok wydania: 2020
Wydawca: Dooweet
https://www.facebook.com/honemusic/





Francuskie trio - H-ONE, dostarcza nam porządną dawkę metalowego łomotu. Chłopaki od dłuższego czasu postawili sobie za misję, opowiadać o zagrożeniach płynących dla naszej planety i w całości ich nowego albumu ten klimat jest wyczuwalny. Od chwili kiedy weźmiecie w rękę ich nowe wydawnictwo wieszczące coś niedobrego na rok 2069-tym, ta powaga się udziela.

Ekipa porusza się na utartym gruncie metalowego rzemiosła, powiedziałbym że parają się nowoczesnym thrashem... może corem. Brzmią porządnie i solidnie, a właśnie przez zastosowanie tu i ówdzie pewnych postrockowych akcentów całość brzmi nowocześniej. Pojawiają cię co rusz takie motywy, które tylko wzmagają apokaliptyczny nastrój. Kiedy na przykład klawiszowy patent urywany jest dość wredny sposób i zaczynam kręcić na to nosem, po chwili uświadamiam sobie, że pasuje do całokształtu. Na zasadzie akcentu pojawia się sekcja smyczkowa... i wypada to nad wyraz dobrze. Powiedziałbym nawet że w tym względzie mam niedosyt. Bardzo dobrze sprawdzają się momenty gdzie bas pozostaje instrumentem prowadzącym. Tym bardziej, że jego brzmienie oscyluje od ciepłego tembru po metalowy brud. Pochwalić trzeba też rytmikę jako taką. Perka nabija połamane patenty, a partie gitar również nie należą do najprostszych. Ja cały czas zastanawiam się czy tą płytę traktować bardziej w kategorii (za przeproszeniem) pierdolnięcia, czy klimatu. Francuzi radzą sobie doskonale na pograniczu tej percepcji. Wysmażyli naprawdę solidny krążek.

Niby to jest tak, że artyści od zawsze byli bardziej wrażliwi na otaczający świat, a za pomocą swoich dzieł mogli zwrócić uwagę na pewne aspekty. H-ONE wpisują się w pewien nurt, ale ta odezwa zaczyna nabierać na mocy, bo i zagrożenie jest coraz bliższe i realne. Nie jest to więc album, który sprawi, że w tych tematach zostaniecie nawróceni. Raczej utwierdzi was we wcześniejszych przekonaniach, albo sprawi że po prostu więcej czasu poświęcicie na myśli o działaniach prewencyjnych. Takie podejście jest potrzebne, a forma za pomocą której właśnie zwrócono waszą uwagę - naprawdę zadowalająca.

7,5/10

Piotr Spyra

Komentarze