15.08.2020
RECENZJE
SPARKS – A Steady Drip, Drip, Drip

BATUSHKA – Раскол/Raskol

ABEL GANZ - The Life of the Honey Bee and Other Moments of Clarity

STEEL PROPHET - The God Machine

DEEP PURPLE - Whoosh!

BOB DYLAN - Rough And Rowdy Ways

KONTRKULTURA - Wszystko Już Powiedziane

VERBAL DELIRIUM - From The Small Hours Of Weakness

OSTA LOVE - About Time

SBB - Jerzyk

CHAOS OVER COSMOS - The Ultimate Multiverse

HOVERCRAFT - Fall

PIOTR DAMSE - Inside Outside

H-ONE - MMLXIX

ALBION - Albion

COLIN BASS /DANIEL BIRO - Still

MAGNUS KARLSSON'S FREE FALL - We Are The Night

BLACKLIGHT - Follow the Future

WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Viljanen, Elias - 2002 - Taking the lead
Viljanen, Elias - 2002 - Taking the lead
elias viljanen1. Evoke The Spirit
2. Evil Rock
3. The Axemaster
4. I Go Solo
5. Northern Breeze
6. Beyond Twilight
7. Taking The Lead
8. A Dream Come True
9. Hyper Boogie
10. Written In Stars
11. Passion For Glory
12. Speed Of The Devil

Rok wydania: 2002
Wydawca: Lion Music
http://www.myspace.com/eliasviljanen



Lion Music wydaje wznowienie debiutanckiego albumu solowego gitarzysty SONATA ARCTICA - Eliasa Viljanena. "Taking the lead" premierę miał w roku 2002, nowa edycja zawiera jednak sporą gratkę dla fanów, mianowicie DVD z zapisem siedmiu utworów, które pochodzą z dwóch płyt gitarzysty.
W momencie kiedy piszę te słowa do premiery wznowienia pozostało jeszcze kilka tygodni zatem nie dane mi było zapoznać się ze sferą wizualną wydawnictwa. Myślę jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie aby przypomnieć sobie o naprawdę mocnej płycie gitarowej. Zresztą wśród wielbicieli gatunku do dziś uważanej za jeden z ciekawszych debiutów instrumentalnych.

Album "Taking the Lead" spełnia kilka warunków, jakim musi sprostać fascynujący album gitarowy. Po pierwsze świetnie brzmi. W czasach kiedy nagminne było uciekanie się do realizacji takich płyt z pomocą komputera, a zwłaszcza automatu perkusyjnego, u Eliasa świetnie sprawują się instrumentaliści. Oczywiście nie odbierając chwały głównemu aktorowi przedstawienia. Drugim istotnym elementem jest to iż płyta nie jest za długa. Zwłaszcza w przypadku debiutów, kiedy artysta przygotowywał się długo do prezentacji swoich motywów, bywa że albumy są przeładowane. "Taking the Lead" z kolei porywa klimatem i melodiami - i to jest chyba najbardziej istotny element za który darzę tą płytę estymą. Kolejne kawałki wciągają, a album jako całość trzyma napięcie do ostatniego dźwięku. Soczyście brzmiące gitary odgrywają a to melodie, a to popisowe solówki kompletnie nie drażniąc ucha, ani też nie powodując znużenia. Więcej - co jest dość nietypowe w tego typu produkcjach, wiele motywów zapada w pamięć. Przy kolejnych odsłuchaniach płyty, czujemy się jak przy obcowaniu z regularną płytą, a nie albumem instrumentalnym.
Oczywiście jak to bywa na tego typu produkcjach artysta prezentuje nieco inne podejście do muzyki niż w kapeli macierzystej. Mimo pewnych inklinacji, bardziej w jego stylu usłyszymy wpływy Gilberta czy Vaia, niż klimaty Sonata Arctica.

Mnie oczarowały wręcz utwory gdzie oprócz świetnych solówek gitarowych bardzo przyjemnie budują klimat delikatne klawisze czy też akustyczne gitary. I tak do moich zdecydowanych faworytów należy przede wszystkim utwór "Beyond Twilight", malowanie melodią w "I go solo", soczysty rockowy "Passion for Glory" ale i solowa miniatura "Written in Stars".

Najmniej w moje gusta trafia utwór wieńczący płytę, "Speed of the Devil" wydaje mi się bowiem nieco zbyt wyluzowany. Może nawet radosny do przesady, myślę że odstaje trochę klimatycznie od reszty i sprawdziłby się bardziej jako bonus.

Miło tuż przed premierą wznowienia nakręcić się pozytywnie muzyką wydaną niemal dekadę temu. Tym bardziej jeśli jest to muzyka tak wyśmienita. Z chęcią sięgnę zatem po wznowienie płyty. "Taking the Lead" polecam nie tylko fanom Sonata Arctica, nie tylko też wielbicielom gitarowej muzyki instrumentalnej. Myślę, ze nie będą nią zawiedzeni fani melodyjnego grania. Dla mnie obok solowej płyty Daniela Palmquista, czy "Flying Solo" Enevoldsena, to jedna z fajniejszych płyt instrumentalnych/gitarowych ostatniej dekady. Dałbym 9, ale ostatni kawałek sprawia że odejmuję połówkę. Tak czy inaczej płyta jest kapitalna!

8,5/10

Piotr Spyra
Komentarze