11.12.2019
RECENZJE
SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam

NIKKI STRINGFIELD - Harmonies for the Haunted

MILLENIUM - The Web


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Vagiant - 2011 - Gospel According to Vagiant EP
Vagiant - 2011 - Gospel According to Vagiant EP
vagiant

1. Welcome 00:37
2. Origins Of Man 02:46
3. Eternal Quest for Endless Beauty 04:47
4. How Bad Is Your Karma 03:05
5. Molerats 05:59




Rok wydania: 2011
http://vagiantownsyourmom.bandcamp.com/




Booklet minialbumu nie pomógł mi w przybliżeniu zespołu, nie wiele pomocne są też przepastne archiwa Internetu. Bez wstępów zatem. Kto kiedy, kogo i dlaczego poznał, jakie były ich poszczególne kroki do stworzenia materiału. Czy otrzymali masę nagród, a może słuchali ich tylko babcia i kuzyni… Nieważne – interesuje nas „Ewangelia wg. Vagiant”.

Rosjanie serwują swoją EPką nie lada ciężki orzech do zgryzienia. Parają się bowiem muzyką ze wszechmiar wciągającą. Przybrudzoną i noszącą znamiona chaosu, jak najbardziej. Ale wszędobylski przester czy też noise (jak kto woli), współgra idealnie z konwencją, a to gitarowego grania, a to melodii rodem z neo-punkrockowych albumów. Nie licząc intra, materiał, który prezentują nam panowie i panie z Vagiant (o ile dobrze odszyfrowałem booklet), to zaledwie kwadrans muzyki. Muzyki, która stanowi chyba esencje z inspiracji członków grupy. Znajdziemy tu bowiem zarówno elementy rockowe i metalowe, jak i punkrockowe, a nawet duszną manierę muzyki granej w klubach. Całość osadzona jest w pewnej konwencji brudu i hałasu, przez co... doskonale się sprawdza. Zaskakująco w konfrontacji z tym brzmią wyjątkowe akcenty akustyczne czy też solowe. Zatem produkcja albumu jest elementem, w którym idealnie współgra ściana dźwięku z selektywnością poszczególnych partii. Wywrzeszczane zwrotki potrafią kolidować z melodiami refrenów. Zaskakujący w tym względzie jest chóralny zaśpiew w walcowatym utworze wieńczącym krążek. Skojarzenia? Dillinger Escape Plan, Beastie Boys i… Pyogenesis. To chyba dość dobra rekomendacja.

Płyta pozytywnie zaskakuje, a sponiewierany słuchacz, zaskoczony odkrywa drugą i kolejne warstwy przekazu. Finał jest taki, że mam ochotę na kolejny odsłuch. Ale też czekam na pełny album z pewną dozą niecierpliwości. Zachęcam was do przesłuchania EP-ki pod tym linkiem. Zaręczam - nie będzie to czas zmarnowany.

Piotr Spyra




Komentarze