15.07.2020
RECENZJE
WAVE - [Dream]

DEPECHE MODE - Live Spirits Soundtrack

THE MOTH GATHERER - Esoteric Oppression

DIVINE WEEP - The Omega Man

HEART&REST - Shall We Begin?

HANGING GARDEN - Into That Good Night

MYRATH - Live in Carthage

ONE HOUR HELL - Voidwalker

DEACON BLUE - City of Love

RICK MILLER - Belief In The Machine

ROMAN ODOJ - Fiasko

MOUNTAINEER - Bloodletting

H.E.A.T. - II

ONE LIFE ALL-IN - Letter of Forgiveness

TRAUMHAUS - In Oculis Meis

OBSIDIAN TIDE - Pillars of Creation

SUBSIGNAL - A Song For The Homeless - Live in Rüsselsheim 2019

FAIRYLAND - Osyrhianta

AL DI MEOLA – Across The Universe

KATATONIA - City Burials

DESERT NEAR THE END - Of Fire and Stars

VADER - The Darkest Age - Live '93

VADER - Solitude In Madness

TRK PROJECT - Kay & Gerda

WIEWIÓRKA NA DRZEWIE - Wiewiórka na drzewie

KAZIK - Zaraza

IN EXTREMO – Kompass zur Sonne

NEUMA - Weather

WE SELL THE DEAD - Black Sleep

ANVISION - Love & Hate

NEUMA - Vol.2


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - V » Vagiant - 2011 - Gospel According to Vagiant EP
Vagiant - 2011 - Gospel According to Vagiant EP
vagiant

1. Welcome 00:37
2. Origins Of Man 02:46
3. Eternal Quest for Endless Beauty 04:47
4. How Bad Is Your Karma 03:05
5. Molerats 05:59




Rok wydania: 2011
http://vagiantownsyourmom.bandcamp.com/




Booklet minialbumu nie pomógł mi w przybliżeniu zespołu, nie wiele pomocne są też przepastne archiwa Internetu. Bez wstępów zatem. Kto kiedy, kogo i dlaczego poznał, jakie były ich poszczególne kroki do stworzenia materiału. Czy otrzymali masę nagród, a może słuchali ich tylko babcia i kuzyni… Nieważne – interesuje nas „Ewangelia wg. Vagiant”.

Rosjanie serwują swoją EPką nie lada ciężki orzech do zgryzienia. Parają się bowiem muzyką ze wszechmiar wciągającą. Przybrudzoną i noszącą znamiona chaosu, jak najbardziej. Ale wszędobylski przester czy też noise (jak kto woli), współgra idealnie z konwencją, a to gitarowego grania, a to melodii rodem z neo-punkrockowych albumów. Nie licząc intra, materiał, który prezentują nam panowie i panie z Vagiant (o ile dobrze odszyfrowałem booklet), to zaledwie kwadrans muzyki. Muzyki, która stanowi chyba esencje z inspiracji członków grupy. Znajdziemy tu bowiem zarówno elementy rockowe i metalowe, jak i punkrockowe, a nawet duszną manierę muzyki granej w klubach. Całość osadzona jest w pewnej konwencji brudu i hałasu, przez co... doskonale się sprawdza. Zaskakująco w konfrontacji z tym brzmią wyjątkowe akcenty akustyczne czy też solowe. Zatem produkcja albumu jest elementem, w którym idealnie współgra ściana dźwięku z selektywnością poszczególnych partii. Wywrzeszczane zwrotki potrafią kolidować z melodiami refrenów. Zaskakujący w tym względzie jest chóralny zaśpiew w walcowatym utworze wieńczącym krążek. Skojarzenia? Dillinger Escape Plan, Beastie Boys i… Pyogenesis. To chyba dość dobra rekomendacja.

Płyta pozytywnie zaskakuje, a sponiewierany słuchacz, zaskoczony odkrywa drugą i kolejne warstwy przekazu. Finał jest taki, że mam ochotę na kolejny odsłuch. Ale też czekam na pełny album z pewną dozą niecierpliwości. Zachęcam was do przesłuchania EP-ki pod tym linkiem. Zaręczam - nie będzie to czas zmarnowany.

Piotr Spyra




Komentarze