22.07.2019
RECENZJE

• OVERDRIVERS - She's on her period
• DON FELDER - American Rock'n'Roll
• MAZOLEWSKI PORTER - Philosophia
• LONDON SILENCE - Virus
• AARON BROOKS - Homunculus
• HATE ETERNAL - Upon Desolate Sands
• BRUCE SPRINGSTEEN - Western Stars
• ANVIL - Pounding the Pavement
• MISERY INDEX - Rituals of Power
• MYRATH - Shehili
• SMASH THE CRASH - PL Lady
• BON JOVI - REDAKCYJNY TOP
• BLACK MAJESTY - Children of the Abyss
• GARY MOORE - After the War
• AMAROK - The Storm
WYWIADY
wywiad

• KASIA SZUBERT
• DREADNOUGHT
• ÖDERBEAST- Maciek Zalasiński
• RPWL
• BLACK RIVER - Piotr Wtulich
• THE BLACK WATER PANIC PROJECT
• MARTY FRIEDMAN
• POKERFACE - Xen Ritter

więcej wywiadów

RELACJE Z KONCERTÓW
relacja

• PROG IN PARK - Warszawa
• BON JOVI - Warszawa
• MARK KNOPFLER - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 2) - Kraków
• MYSTIC FESTIVAL (dzień 1) - Kraków
• MUSE - Kraków
• RIVERSIDE - Chorzów
• KISS - Kraków
• KISS - Kraków
• SLAYER, BEHEMOTH - Gliwice
• ARCH ENEMY, DEATH ANGEL - Wrocław

więcej relacji

ARTICLES IN ENGLISH

• POKERFACE - Xen Ritter - Interview
• ALEX SKOLNICK - Interview
• MARTY FRIEDMAN - Interview
• KAIPA - Hans Ludin - Interview
• NIGHTMARE - Matt Asselberghs - Interview
• IRON MASK - Dushan Petrossi - Interview

more articles


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Taberah - 2013 - Nercomancer
Taberah - 2013 - Nercomancer
taberah
1. 2012
2. Dying Wish
3. Burning in the Moonlight
4. Necromancer
5. Warlord
6. Don’t Say You'll Love Me
7. For King and Country
8. One Goon Bag Later
9. The Hammer of Hades
10. My Dear Lord
11. Burn (bonus track)

Rok wydania: 2013
Wydawca: DOTT Records
https://www.facebook.com/taberah.tas





Nowy album grupy Taberah dotarł do redakcji bez okładki, w opakowaniu zastępczym, jak za dawnych, zapomnianych czasów. Może to i dobrze, bo jakoś grafika zdobiącą album nie licuje z zawartością. Tymczasem zupełnie bez oczekiwań odpaliłem krążek w odtwarzaczu a efekt przerósł moje oczekiwania.

Tasmańczycy padają się dość unikalną fuzją muzyki hard rockowej, progresywnej, a i w stronę heavy lubią się ukłonić. Rytmika rodem z powermetalowej płyty licuje tu ze świetnymi melodiami refrenów, a te z kolei bardzo często przyjmują postać chórów. Efekt? Wyobraźcie sobie Threshold z czasów McDermotta tylko ze bardziej hardrockowy, bardziej radosny, euforyczny. Takie właśnie wrażenie robi na mnie album Necromancer. Jest melodyjny do granic przyzwoitości, ale tej granicy nie przekracza. Pozostawia dobre wrażenie, a wpływając na słuchacza pozostawia go w wyśmienitym nastroju.
Część regularna zwieńczona jest klimatem wręcz gospelowym, ale przyznam, że nie burzy on ogólnej atmosfery albumu… ot chłopaki dali się ponieść… a zapewne i niejeden ze słuchaczy zerwie się z siedzenia z zamiarem rytmicznego wyklaskiwania rytmu…
Na koniec grupa pokłoniła się klasykowi i na warsztat wzięli utwór „Burn” Purpli, z czego również wyszli obronna ręką. Nieco bardziej wierni oryginalności niż bym się spodziewał, ale efekt zdecydowanie zadowala.

Jeśli zapytacie mnie o podsumowanie w jednym zdaniu - powiem że to miks Running Wild i Threshold… tylko bardziej rockowy… soczysty… i organiczny, żywy, prawdziwy niczym Kiss - świetny album!

9/10

Piotr Spyra
Komentarze