28.05.2020
RECENZJE
SCEPTIC - Blind Existence

RUNNING WILD - Crossing the Blades Ep.

FREN - Where Do You Want Ghosts To Reside

KEEP ROCKIN' - Seismic Shift

EDDIE MULDER - Victory

DIAPOSITIVE - Give Me A Ride

TRANQUILLIZER 247 - Dziesięć

FIREWIND - Firewind

PARADISE LOST - Obsidian

FORCE OF PROGRESS - A Secret Place

KOMETY - Alfa Centauri

RESTLESS - Miasto Grzechu

THE BOOMTOWN RATS - Citizens Of Boomtown

KRZYSZTOF CUGOWSKI – 50/70

AUTOMB - Chaosophy

MUZOZOIC - Jazock?

NAKED ROOT - The Maze

CARNAL FORGE - Gun To Mouth Salvation

IKONODRAMA - Etched in the Spirit

THE MURDER CAPITALS - When I Have Fears

ABYSAL (THE ADAM JURCZYŃSKI PROJECT) - Return To The Live

DEPECHE MODE - Ultra

DELFINIA - Deep Elevation

ŁYDKA GRUBASA - Socjalibacja

IN2ELEMENTS - Cycles

JOHNOSSI - Torch//Flame

SILVERBONES - Wild Waves

THE STROKES - The New Abnormal

ME AND THAT MAN - New Man, New Songs, Same Shit, vol.1

NIGHTWISH - Hvman :||: Natvre

ADES NUMEN - War


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Taberah - 2013 - Nercomancer
Taberah - 2013 - Nercomancer
taberah
1. 2012
2. Dying Wish
3. Burning in the Moonlight
4. Necromancer
5. Warlord
6. Don’t Say You'll Love Me
7. For King and Country
8. One Goon Bag Later
9. The Hammer of Hades
10. My Dear Lord
11. Burn (bonus track)

Rok wydania: 2013
Wydawca: DOTT Records
https://www.facebook.com/taberah.tas





Nowy album grupy Taberah dotarł do redakcji bez okładki, w opakowaniu zastępczym, jak za dawnych, zapomnianych czasów. Może to i dobrze, bo jakoś grafika zdobiącą album nie licuje z zawartością. Tymczasem zupełnie bez oczekiwań odpaliłem krążek w odtwarzaczu a efekt przerósł moje oczekiwania.

Tasmańczycy padają się dość unikalną fuzją muzyki hard rockowej, progresywnej, a i w stronę heavy lubią się ukłonić. Rytmika rodem z powermetalowej płyty licuje tu ze świetnymi melodiami refrenów, a te z kolei bardzo często przyjmują postać chórów. Efekt? Wyobraźcie sobie Threshold z czasów McDermotta tylko ze bardziej hardrockowy, bardziej radosny, euforyczny. Takie właśnie wrażenie robi na mnie album Necromancer. Jest melodyjny do granic przyzwoitości, ale tej granicy nie przekracza. Pozostawia dobre wrażenie, a wpływając na słuchacza pozostawia go w wyśmienitym nastroju.
Część regularna zwieńczona jest klimatem wręcz gospelowym, ale przyznam, że nie burzy on ogólnej atmosfery albumu… ot chłopaki dali się ponieść… a zapewne i niejeden ze słuchaczy zerwie się z siedzenia z zamiarem rytmicznego wyklaskiwania rytmu…
Na koniec grupa pokłoniła się klasykowi i na warsztat wzięli utwór „Burn” Purpli, z czego również wyszli obronna ręką. Nieco bardziej wierni oryginalności niż bym się spodziewał, ale efekt zdecydowanie zadowala.

Jeśli zapytacie mnie o podsumowanie w jednym zdaniu - powiem że to miks Running Wild i Threshold… tylko bardziej rockowy… soczysty… i organiczny, żywy, prawdziwy niczym Kiss - świetny album!

9/10

Piotr Spyra
Komentarze