20.02.2020
RECENZJE
BLIND EGO - Preaching To The Choir

SBB - Follow My Dream

BESIDES - Bystanders

GREEN DAY - Father of All Motherfuckers

SERIOUS BLACK - Suite 226

THY DISEASE - Transhumanism

SOSNOWSKI – The Hand Luggage Studio

HALFORD - Resurrection

YENISEI - The Last Cruise

ORGANIC NOISES - Organic Noises

ATERRA - Utopia

ANNIHILATOR - Ballistic, Sadistic

BLIND GUARDIAN TWILIGHT ORCHESTRA - Legacy Of The Dark Lands

CAREN COLTRANE CRUSADE - Potwór

NO SEASON - Highwires

MULK - I

APOCALYPTICA - Cell-0

MANIFEST - ...and For This We Should Be Damned?

HATEFUL FIVE - Winny

GOLDEN EARRING – Live

SLIPKNOT - We Are Not Your Kind

THE BROKEN BRIDGES - Endless Road

SLIPKNOT - .5: The Gray Chapter

BABYMETAL - Metal Galaxy

CRAYON PHASE - Two Hundred Pages

CROBOT - Motherbrain

TWILIGHT FORCE - Dawn Of The Dragonstar

ŁUKASZ DRAPAŁA & CHEVY - Potwory

THE RYSZARD KRAMARSKI PROJECT - Mr. Scrooge

SCYLLA - Apex + Beneath


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Tuff Enuff - 2014 - Sugar, Death and 222 Imperial Bitches
Tuff Enuff - 2014 - Sugar, Death and 222 Imperial Bitches
TUFF ENUFF

1. R U Tuff?
2. Suicidal Girl
3. United
4. Jedna Myśl
5. Pig Head
6. Kto błaznem a kto królem jest?
7. New Paradise
8. Sunday Morning
9. I’m Your Conscience
10. What A Wonderful World
11. Wróć do korzeni

Rok wydania: 2014
Wydawca: Fonografika
http://tuffenuff.com.pl/store
https://www.facebook.com/TuffEnuffBand





Siedemnaście lat - szmat czasu. Tyle trzeba było czekać na premierowy materiał z obozu Tuff Enuff. Przypomnijmy: ten śląski zespół miał swoje „pięć minut“ w połowie lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia. Grał trasy z rockowymi tuzami, gościł na największych krajowych festiwalach, przygotował dwie wysoko ocenione przez recenzentów płyty „Cyborgs Don’t Sleep“ i „Diablos Tequilos“, potem był jeszcze album z remiksami pod szyldem LD i ... zawieszenie działalności.

Dość długo zbierali się też do wydania nowego materiału po reaktywacji. Pierwsze koncerty zagrali przecież w lutym 2011. Ale warto było czekać... „Sugar, Death and 222 Imperial Bitches“ atakuje słuchacza z siłą tsunami. Ponad połowa kawałków nie przekracza granicy 3 minut. „Wróć do źródeł, wróć - do korzeni“ - śpiewa Taracha w finałowym utworze (tuffowe „Roots Bloody Roots“?). I powrotów do własnej przeszłości tutaj nie brakuje. „R U Tuff?“, „Pig Head“ - konkretne, hardcore’owe strzały. Nieortodoksyjne podejście do standardu „What A Wonderful World“ to kolejny dowód na poczucie humoru muzyków. Zabrzmieli tu niczym jakaś amerykańska punkowa załoga ze słonecznej Kalifornii.

Ale są również nowości. Już singlowy „Jedna Myśl“ zaskakiwał i to bardzo. Tuff Enuff po polsku i z przebojową, skrojoną pod rockowe rozgłośnie kompozycją? Na poprzednich albumach grupy, teksty traktowano raczej luźno, wokal najczęściej pełnił rolę kolejnego instrumentu. Teraz nadszedł czas na zmiany w tej materii.

Wspomniana wyżej „Jedna myśl“ to nie jednorazowy wyskok. Język polski słychać również w „Kto błaznem, a kto królem jest?“ (rzecz solidnie przyprawiona stonerem), „Wróć do korzeni“ oraz w „Suicidal Girl“, gdzie mamy fragmenty zarówno w mowie Mickiewicza, jak i Szekspira.

Udała im się ta płyta. Jest czadowo, ale zarazem melodyjnie. Nie ma też miejsca na jakieś mielizny i zapchajdziury. - Are you Tuff? Definitely, I am...

10/10

Robert Dłucik




Komentarze