14.12.2019
RECENZJE
DAN McCAFFERTY – Last Testament

RPWL - Live From Outer Space

SUPERSONIC BLUES MACHINE - Road Chronicles: Live!

ASTRAL DOORS - Worship or Die

JELONEK - Classical Massacre

ARIA - Guest from the Shadow Kingdom

DEZERTER - Undergound Out of Poland

PERIHELLIUM - Prototype

MOTHER OF MILLIONS - Artifacts

TRIBULATION - Down Below

EUROPE - Europe

JAN METUS - Time Will Dissolve Our Shadows

JAN AKKERMAN - Close Beauty

REMEMBRANCE - Fall, Obsidian Night

PETR STEPAN & BRATRSTVO LUNY - Luna nad Iglau

DESTRUCTION - Born to Perish

GALLILEOUS - Moonsooon

ISSUN - Dark Green Glow

THE PAU - Raj

THE HOLEUM - Sublime Emptiness

RONNIE WOOD WITH HIS WILD FIVE - Mad Lad: A Live Tribute to Chuck Berry

BLACK STONE CHERRY - Black To Blues 2

RHAPSODY - Dawn of Victory

FLESHWORLD - The Essence Has Changed But The Detail Remains

YOGI LANG - A Way Out Of Here

MYSTHICON - Into the Dark (EP.)

ALHENA - Breaking the Silence...by Scream

ADAM JURCZYŃSKI - Beyond the Horizon

JOE BONAMASSA - Live At the Sydney Opera House

GHOST - Infestissumam


Nawigacja
Artykuły » Recenzje - T » Tank - 2015 - Valley of Tears
Tank - 2015 - Valley of Tears
Tank - 2015 - Valley of Tears

1. Valley Of Tears
2. War Dance
3. Eye Of A Hurricane
4. Hold On
5. Living A Fantasy
6. Heading For Eternity
7. World On Fire
8. Make A Little Time
9. One For The Road

Rok wydania: 2015
Wydawca: Metal Mind
http://www.tankofficial.com




Wcale nie byłbym zdziwiony gdyby nowy krążek TANK, nosił nazwę "War Dance". Idealnie wpisywałby się tym w konwencję obraną na poprzednich wydawnictwach. Jednakże zespół w przemeblowanych składzie najwidoczniej postanowił wprowadzić zmianę choćby w tej materii. Mroczna okładka licuje z poważną tematyką utworów, ale nie ilustruje nazbyt ciężkiej zawartości. Wręcz przeciwne. TANK anno domini 2015 prezentuje nadzwyczaj świeże i (odważyłbym się nawet powiedzieć) zwiewne oblicze. Niezwykle energetyczne melodie i łatwo zapadające w pamięć refreny, to zdecydowany atut tej płyty. Ne zabrakło równoważącej całość energii gitarowej. Grupa serwuje nam rytmiczne galopady, ale i nieco wyważonych form. Nie sposób znaleźć elementu, który przeważa szalę. Faktem jest, że odbiera się ten krążek jako wyjątkowo witalny. Słychać w nim radość z grania, a i brzmienie licuje z takim podejściem. Całość brzmi wręcz soczyście. Faktem jest że linie melodyczne niejednokrotnie swobodnie mogłyby być pisane "pod" poprzedniego wokalistę, formacji - i zastanawiam się, czy ZP Theart na trasie z poprzednim materiałem nazbyt nie wpasował się w stylistykę TANK, ograniczając tym samym wkład własny... ale to okaże się przy okazji wydawnictw kolejnych. W trzech kwadransach trwania dziewięciu utworów, każdy z nas znajdzie faworytów, a nie zdziwię się jeśli będą to utwory różne. Mnie wybitnie do gustu przypadł zarówno kawałek tytułowy, jak i "Heading fo eternity". A przyznam, że przy masie świetnych melodii na wybór ulubieńców wpływ miały też niezłe teksty. Całość wieńczy instrumentalny rodzynek w stylu gitarowych tuzów, który mógłby pojawić się swobodnie na płycie solowej Micka Tuckera.
Reasumując, "Valley Of Tears" jest w moim odczuciu najlepszym albumem w nowożytnej historii zespołu. Tej płyty słucha się wyśmienicie. Podskórnie przyrównałbym to odczucie do momentu kiedy kilka klasycznych grup metalowych powróciło z nowym materiałem pod koniec lat dziewięćdziesiątych ze zrewitalizowanym brzmieniem. Wprawdzie o takiej rewolucji nie ma tu mowy, ale ewolucję słychać i widać gołym okiem.

9/10

Piotr Spyra
Komentarze